Nie przypuszczałam, że to powiem, ale tęsknię za jesienią - taką... pełną inspiracji i miejsca dla myśli. Latem rzadko zdarza się czas na rozterki, czas na pochylenie się nad samym sobą. Jesienią jest za dużo czasu na myślenie. Lubię to. I te wieczory - pełne rudych liści, zachodów słońca, jak z pocztówki. Jeszcze lepiej, jeśli towarzyszy temu lodowato zimny Bałtyk i wiatr. Jeszcze nie zimowy, ale już nie letni. Lubię wpatrywać się w kołobrzeskie niebo, pełne odpowiedzi na pytania, tak po prostu.
Takie jesienie, dają nadzieję, na szybkie i bezbolesne przetrwanie zimy. Na bezbolesne przetrwanie lutego, choć wiem, że to wierutne kłamstwa bo luty nigdy nie będzie łaskawy. Tak po prostu jest.
Czuję, że tegoroczna jesień będzie inna niż wszystkie. Lepsza. Mniej melancholijna. Pewnie, co za tym idzie - skończy się szybciej niż inne, ale czy to źle? Dzięki temu, szybciej nadejdą nasze kolejne wspólne Święta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz