nachodzą mnie
wiosenne porządki miłostki nadzieje
wschody słońca tak zachłannie
czerwienieją
zerwę jeszcze raz
wszystkie liście z drzew
po nadejściu września
zejdę z księżyca
ziarna piasku w oczach bolą
uwierające krzyki
dalekosiężne niewidzialne
wróci jesień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz