jesienią
przytulę się do zmarzniętych drzew -
pochłonę
każdy szelest otuchy
wysłucham
niekończących się lamentów
umierania na stojąco
a liście
opadną ociężale na powieki
w chłodnych szeptach nienawiści -
a co jeśli
za drzwiami nic nie ma
nadal nic nie widzę
nadal ciebie
nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz