niedziela, 21 lutego 2016

21.02.2016

Jeden z gorszych dni w roku za kilka godzin się skończy. I dobrze  Do zobaczenia za rok. No chyba, że zostanę prezydentem i wykreślę luty z kalendarza. Jest to jakiś pomysł. 
Smutny i deszczowy dzień, zupełnie, jak 4 lata temu. Nie zapomnę tej pogody. Tej cholernej szarugi, pluchy, siepiącego z nieba deszczu. Jezu, to był koszmarny dzień. Chciałabym całkowicie o nim zapomnieć. Może kiedyś się uda. 
Z roku na rok coraz lepiej znoszę luty. Może to kwestia przyzwyczajenia, a może kwestia dojrzałości? 

Za jakiś czas znów odwiedzę Kołobrzeg. Nie przypuszczałam, że można zakochać się w tym mieście. Czuję się tam, jak w domu. Wiem, gdzie jestem, odpoczywam, czuję się, jak u siebie. Kocham to miasto. Kiedy jadę do Kołobrzegu to tak, jakbym wracała do siebie. Cokolwiek to znaczy. 
Gdybym mogła, kupiłabym tam mieszkanie. Koniecznie z widokiem na morze. Głupie dziecięce marzenie. Na razie zostanie tylko w mojej głowie. A kiedyś, kto wie? 

Zostało 109 dni do babskiego wyjazdu do Kołobrzegu. Miło jest na coś czekać. A to do wiosny, a to do wyjazdu, a to do przeprowadzki.. Czekanie stało się ostatnio moim sposobem na życie.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz