piątek, 10 sierpnia 2012

Wschody słońca, jak z pocztówki.



szczerością się rozlałam
na niebie -
zachodząc w mgłę i deszcz
piaszczystym uśmiechem
niepewna

tych oczu tych ust
pragnęłam jak zbawienia
splotem dłoni drżeniem warg
kojąc wrzaski duszy

przechadzałeś się
wszystkimi alejami świadomości
opuszkami palców
szeptem

milionem krzyków na sekundę
pytając o oczywiste
bukiet słodkich słów
scałowując z mych ust

tak. 


Dla M. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz