szczerością się rozlałam
na niebie -
zachodząc w mgłę i deszcz
piaszczystym uśmiechem
niepewna
tych oczu tych ust
pragnęłam jak zbawienia
splotem dłoni drżeniem warg
kojąc wrzaski duszy
przechadzałeś się
wszystkimi alejami świadomości
opuszkami palców
szeptem
milionem krzyków na sekundę
pytając o oczywiste
bukiet słodkich słów
scałowując z mych ust
tak.
Dla M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz