jak na złość
skrępowana
na przekór ścierpnięta
wciąż to samo
zbyt dosłownie
trochę przesadnie
milionem pytań
bez sensu
wybierz się ze mną
na majowe świątki
czarne piątki
złote niedziele
wisisz i nie grzmisz
ostatecznie
karcąc mnie
deszczem?
piątek, 5 kwietnia 2013
Między Nami.
wylej na mnie jesień
tak mi w niej dobrze
resztką brązowego słońca
wysuszonych policzków nie żal
w falach piegów tonąc
zielenię się z zazdrości
rude małe smaczne
kasztanowe miłostki
raz za razem
bezdomną głodną ciszą
między oknami
a jednak
za górami za lasami
tam milej sypiać
poza wierszami
między nami.
tak mi w niej dobrze
resztką brązowego słońca
wysuszonych policzków nie żal
w falach piegów tonąc
zielenię się z zazdrości
rude małe smaczne
kasztanowe miłostki
raz za razem
bezdomną głodną ciszą
między oknami
a jednak
za górami za lasami
tam milej sypiać
poza wierszami
między nami.
Zwyczajnie.
kruszę każdy pomruk
niby nocny mar
bez wymówek
zwyczajnie
jedna na sto
spokojnych nocy ironio
najczęściej poisz mnie
nad ranem
gdy braknie sił
na taniec
ciążysz wczorajszym winem
karcisz nieśmiało
gwiazdkę z nieba chcę
ptaszka w złotej klatce
trochę światła w słoiku
pomarańcze
może dziś odetchnę
może się zapomnę
i zasnę w nieboskłonie
zwyczajnie.
niby nocny mar
bez wymówek
zwyczajnie
jedna na sto
spokojnych nocy ironio
najczęściej poisz mnie
nad ranem
gdy braknie sił
na taniec
ciążysz wczorajszym winem
karcisz nieśmiało
gwiazdkę z nieba chcę
ptaszka w złotej klatce
trochę światła w słoiku
pomarańcze
może dziś odetchnę
może się zapomnę
i zasnę w nieboskłonie
zwyczajnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


