kruszę każdy pomruk
niby nocny mar
bez wymówek
zwyczajnie
jedna na sto
spokojnych nocy ironio
najczęściej poisz mnie
nad ranem
gdy braknie sił
na taniec
ciążysz wczorajszym winem
karcisz nieśmiało
gwiazdkę z nieba chcę
ptaszka w złotej klatce
trochę światła w słoiku
pomarańcze
może dziś odetchnę
może się zapomnę
i zasnę w nieboskłonie
zwyczajnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz