środa, 18 września 2013
czwartek, 12 września 2013
poniedziałek, 9 września 2013
Tak po prostu.
podziel się ze mną proszę
gwiezdnym pyłem
zupełnie inaczej niż zwykle
cicho
mieszajmy razem milion
a może więcej zwątpień
coś z niczego
i odwrotnie
zasnę
modląc się o Ciebie
o wczorajsze barwy tęczy
tak po prostu.
gwiezdnym pyłem
zupełnie inaczej niż zwykle
cicho
mieszajmy razem milion
a może więcej zwątpień
coś z niczego
i odwrotnie
zasnę
modląc się o Ciebie
o wczorajsze barwy tęczy
tak po prostu.
piątek, 6 września 2013
Listopad.
wrzesień październik listopad
minionych chwil mi szkoda
każdej z osobna i wszystkich razem
upadek za upadkiem
znikomy uśmiech malując na twarzy
byś nie zauważył
minionych chwil mi szkoda
każdej z osobna i wszystkich razem
upadek za upadkiem
znikomy uśmiech malując na twarzy
byś nie zauważył
Czwarta nad ranem.
czwarta nad ranem
urywa resztki rzęs
jakbym miała umrzeć
pośród szeptów
najcichszą ciszą
błądzę daleko
to znów znikam
w kątach wspomnień
skostniałymi rękoma
piszę listy donikąd
nadal wierząc -
świat się pomylił.
św. P. T.
Nadal tęsknię. Nadal pamiętam.
urywa resztki rzęs
jakbym miała umrzeć
pośród szeptów
najcichszą ciszą
błądzę daleko
to znów znikam
w kątach wspomnień
skostniałymi rękoma
piszę listy donikąd
nadal wierząc -
świat się pomylił.
św. P. T.
Nadal tęsknię. Nadal pamiętam.
środa, 4 września 2013
Żałuję.
kilka słodkich chwil
dziecięcych radości
dzielonych na sześć
zakopałam w pamięci
w dziecięcej pościeli
o dwa metry za dużo
nadal boli - w oczy kole
i uwiera
gdzieś pod skórą
już cię nie przytulę
żałuję.
Tęsknię bardzo. /S/
dziecięcych radości
dzielonych na sześć
zakopałam w pamięci
w dziecięcej pościeli
o dwa metry za dużo
nadal boli - w oczy kole
i uwiera
gdzieś pod skórą
już cię nie przytulę
żałuję.
Tęsknię bardzo. /S/
poniedziałek, 2 września 2013
Raz po raz.
jak łabędzie na zimę
odchodzą raz po raz
człapiąc długimi nogami
wśród srebrnych traw
w pełni nierozwiniętym
zapatrzonym w dal duszy rozumiem
gdzieś na końcu głowy
rozstawionym po kątach
zawisną wśród wspomnień
susząc się bezwstydnie
między jednym uchem a drugim
wymazując zbędności.
odchodzą raz po raz
człapiąc długimi nogami
wśród srebrnych traw
w pełni nierozwiniętym
zapatrzonym w dal duszy rozumiem
gdzieś na końcu głowy
rozstawionym po kątach
zawisną wśród wspomnień
susząc się bezwstydnie
między jednym uchem a drugim
wymazując zbędności.
niedziela, 1 września 2013
Przy butelce wina.
jesień idzie wielkimi krokami
zamiatając wszelkie strachy
pod dywan rudych myśli
tak po prostu znikając za rogiem
marszcząc brwi do nieba
winiąc wszelkie świętości
wołając o pomstę
przy butelce wina
nigdy więcej -
unosząc myśli w pustkę
w niebiosa
zasnę raz jeszcze odosobniona.
zamiatając wszelkie strachy
pod dywan rudych myśli
tak po prostu znikając za rogiem
marszcząc brwi do nieba
winiąc wszelkie świętości
wołając o pomstę
przy butelce wina
nigdy więcej -
unosząc myśli w pustkę
w niebiosa
zasnę raz jeszcze odosobniona.
Na wyłączność.
moje policzki znów się śmieją
ciesząc się słońcem
na reszcie pełnią siebie
jestem tak po prostu
zostaniesz na dłużej
zostaniesz na zawsze
widzę nas w przyszłości
za sto lat obok siebie
wszystkie jesienne tęsknoty
skąpane we łzach
kolorami przyszłych dni
cząstkami spełniających się marzeń
znów się raduję i znów
liczę minione uśmiechy
dzielę na sto mnożę przez sześć
by móc Cię mieć
na wyłączność.
ciesząc się słońcem
na reszcie pełnią siebie
jestem tak po prostu
zostaniesz na dłużej
zostaniesz na zawsze
widzę nas w przyszłości
za sto lat obok siebie
wszystkie jesienne tęsknoty
skąpane we łzach
kolorami przyszłych dni
cząstkami spełniających się marzeń
znów się raduję i znów
liczę minione uśmiechy
dzielę na sto mnożę przez sześć
by móc Cię mieć
na wyłączność.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



