czwartek, 28 sierpnia 2014

6 lat razem....

sześć wiosen sześć zim 
pięknych rudych jesieni 
za każdym razem inaczej 

jak co roku wzruszona 
sześć razy mocniej 
zakochana

wraz z końcem lata 
chwyć mnie za rękę 
biegnijmy 


NIGDY NIE PRZESTANĘ CIĘ KOCHAĆ! 

sobota, 16 sierpnia 2014

...

Tęsknota i niemoc są tak bardzo niepojęte. Pojawiają się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie. Zawsze niewczas. Tak po prostu.

Poproszę osiem kilo karmelków.
I cztery litry medykamentu.

Chcę być szczęśliwa do bólu!


Za 6 dni...


czwartek, 14 sierpnia 2014

8 dni...

No i stało się. Odbyłam chyba najgorszą rozmowę w życiu z jakby nie patrzeć najważniejszą osobą w życiu. Okazuje się, że wszystko co dotychczas robiłam, żeby było dobrze wzięło w łeb. Zastanawiam się jakim prawem ludzie mnie traktują w taki sposób. Niefortunna środa przed naszym wylotem na wakacje wiele zmieniła. Zastanawiam się, jakby to było gdybym się tam nie zjawiła.. Może byłoby lepiej? Może nie potraktowaliby nas jak ścierki do podłogi? Może.. ale pewności nie mam. Wczorajsza rozmowa rozwiała moje wszelkie wątpliwości i nadzieje na lepsze relacje i na ich przeprosiny. Myślę, że teraz już gorzej nie będzie. Będzie po prostu NIC. Jedno wielkie NIC. Wszystko się zawaliło. Chociaż sama nie wiem, czy kiedykolwiek cokolwiek było w tej rodzinie zbudowane na mocnych i waznych dla nas fundamentach. Wychodzi na to, że wcale nie. Swoją drogą, jak nisko trzeba upaść, aby z powodu pieniędzy, a raczej ich braku, w taki sposób potraktować własne dziecko? Teraz już nic mnie w życiu nie zaskoczy. Już nic mnie nie zdziwi. Chciałabym sypiać spokojnie, budzić się wyspana. Chciałabym bardzo zacząć żyć już tylko i wyłącznie własnym życiem. Na razie nie potrafię. Chyba do momentu zamieszkania na SWOIM. Gdyby nie Maciej, moje zycie byłoby tylko jedną wielką stertą niepowodzeń i chmurą gradową. Wszystko zmienił na lepsze. Wszystko. Tylko dlatego mam w sobie siłę do walki z samą sobą, własnymi lękami i wspomnieniami, a także tym co w tej chwili dotyka mnie najbardziej.

wtorek, 12 sierpnia 2014

10 dni...

Za 10 dni wielki dzień.. Zaczyna mnie łapać stres z tym związany. Sądzę, że wszystko pójdzie dobrze a wręcz doskonale, mam nadzieję, że Maciej będzie ze mnie dumny. Oby wszystko się udało. Zależy mi tylko i wyłącznie na tym, żeby Maciej był szczęśliwy i żeby uśmiech nie opuszczał jego buzi. Wtedy wszystko będzie dobrze! Mój przyszły Mąż jest najważniejszy i to właśnie jego szczęście liczy się dla mnie najbardziej. Bardzo chciałabym być wystarczająco dobra, wyglądać najpiękniej jak tylko potrafię, właśnie DLA NIEGO. Mam nadzieję, że idealnie spasowałam wszystkie dodatki, że jedzenie będzie dobre, sesja uda nam się w 100%.. Zostało 10 dni a mnie już łapie stres.. Boże, co będzie w dzień Ślubu?! :) JESTEM SZCZĘŚLIWA. Brakuje tylko własnego kawałka podłogi. Ale już niedługo. Już niebawem.