lubię zajadać łyżkami
szczęście
lekko truskawkowe
zamglone
nieosiągalne
na wyciągnięcie snu
przyćmione rzeczywistością
nie odchodź -
jeszcze raz krzyknę
wniebogłosy
może mnie zatrzymasz
może zaskoczysz
weźmiesz w ramiona by upuścić
szeptem wzniecisz powódź
emocjonalne zatrzęsienie
gdzieś na końcu
mojej głowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz