chciałabym być jak ty
idealna
uczesana
uśmiechnięta
mogłabym rozśmieszać dzieci
łapać motyle
cieszyć się życiem
chciałabym być jak ty
najlepsza
najpiękniejsza
ogarnięta
mogłabym zamieniać dni
na noce i odwrotnie
bawiąc się w co chcę
chciałabym być jak ty
idealna
nienarodzona
dziewczyno z obrazka.
czwartek, 29 listopada 2012
środa, 28 listopada 2012
Pusto.
jesień zaskoczyła mnie
szarością
wszechogarniającym bezdomnym chłodem
przepadłam
między wierszami
w bezkresie
czasu i przestrzeni
bezbrzeżną walką o nic
i jeszcze więcej
każdego dnia inaczej
upadając bezwzględnie
cierpiąc na bezsenność
rzucając słowa na wiatr
umarłam kolejny raz
budząc się
a jednak jakoś inaczej
pusto.
szarością
wszechogarniającym bezdomnym chłodem
przepadłam
między wierszami
w bezkresie
czasu i przestrzeni
bezbrzeżną walką o nic
i jeszcze więcej
każdego dnia inaczej
upadając bezwzględnie
cierpiąc na bezsenność
rzucając słowa na wiatr
umarłam kolejny raz
budząc się
a jednak jakoś inaczej
pusto.
środa, 21 listopada 2012
Między wierszami.
najsmutniejsze najcięższe
bezcenne
wszystkie listopadowe wiosny
tuż po trzeciej nad ranem
za zachodem słońca
pod powiekami
milczysz jak grób
wieszając mnie między wierszami
bezcenne
wszystkie listopadowe wiosny
tuż po trzeciej nad ranem
za zachodem słońca
pod powiekami
milczysz jak grób
wieszając mnie między wierszami
wtorek, 20 listopada 2012
Nieodwracalnie.
nie dodzwonię się do nieba
linia wciąż zajęta
zrywa połączenie -
mimochodem
tak po prostu
białe niebo
milion kroków
cisza
telegramy w chmurach
dwa słowa i kropka
na cóż ta pustka
pieprzona ironia
może nie zdążyłam
o kilka godzin spóźniona
o milion uśmiechów za późno
nieodwracalnie.
Św.P. T.
linia wciąż zajęta
zrywa połączenie -
mimochodem
tak po prostu
białe niebo
milion kroków
cisza
telegramy w chmurach
dwa słowa i kropka
na cóż ta pustka
pieprzona ironia
może nie zdążyłam
o kilka godzin spóźniona
o milion uśmiechów za późno
nieodwracalnie.
Św.P. T.
Za wcześnie.
nie miewa emocji
krzty przyzwoitości
choć na nich grywa
za często
za gęsto
za wcześnie
piękną tragiczną sczerniałą
od niedawna cierpką
przeterminowaną
pija herbatę o trzeciej nad ranem
i śmieje mi się w twarz
depcze bezcenne
zaniedbuje zadbane
bezcześci świętości
woła o pomstę do nieba
potępiona
krzty przyzwoitości
choć na nich grywa
za często
za gęsto
za wcześnie
piękną tragiczną sczerniałą
od niedawna cierpką
przeterminowaną
pija herbatę o trzeciej nad ranem
i śmieje mi się w twarz
depcze bezcenne
zaniedbuje zadbane
bezcześci świętości
woła o pomstę do nieba
potępiona
Uniesienia.
niepojęte niedopowiedzenia
niedopowiedziane słowa
niewypowiedziane - zapomniane
mamy coś więcej
kilka złotych gwiazd
na nieskazitelnym niebie
nigdy niegasnące słońca
niekończące się historie
miłosne głębokie uniesienia
niedopowiedziane słowa
niewypowiedziane - zapomniane
mamy coś więcej
kilka złotych gwiazd
na nieskazitelnym niebie
nigdy niegasnące słońca
niekończące się historie
miłosne głębokie uniesienia
Przyjdzie kiedyś koniec świata.
przyjdzie kiedyś koniec świata
w pocie czoła -
zatroskana
tysiącem zaniedbanych snów
i rozpadnie się tęcza
na miliony szeptów
różowych nieodkrytych wysp
pod powiekami
przyjdzie kiedyś noc
nieskończona ironiczna
patrząc nam na ręce
potłuczonych straconych - wczorajszych
i zabłyśnie jak królewna
w złotych pantofelkach
na ziarnku grochu
obłudna
przyjdzie kiedyś koniec świata
zadyszana -
nadal nie wiem
co na siebie włożę
w pocie czoła -
zatroskana
tysiącem zaniedbanych snów
i rozpadnie się tęcza
na miliony szeptów
różowych nieodkrytych wysp
pod powiekami
przyjdzie kiedyś noc
nieskończona ironiczna
patrząc nam na ręce
potłuczonych straconych - wczorajszych
i zabłyśnie jak królewna
w złotych pantofelkach
na ziarnku grochu
obłudna
przyjdzie kiedyś koniec świata
zadyszana -
nadal nie wiem
co na siebie włożę
Z dnia na dzień.
może zbyt dosłownie
wprost proporcjonalnie
niedbale
od niechcenia tak sobie
wszystkie niedokończone
wschody słońca jak z pocztówki
zamknij we mnie
zapomnij
niedbałą linią na piasku
potarganą wiatrem
rozpadnę się z dnia na dzień
zniknę
wprost proporcjonalnie
niedbale
od niechcenia tak sobie
wszystkie niedokończone
wschody słońca jak z pocztówki
zamknij we mnie
zapomnij
niedbałą linią na piasku
potarganą wiatrem
rozpadnę się z dnia na dzień
zniknę
czwartek, 8 listopada 2012
Nad niebem.
dokąd tak biegnę
słodko gorzka - nijaka
nieszczerą czułością
poszarzała
ciąży mi wczorajsze do widzenia
na trzeźwo
nie szukam albo nawet bardzo
zbłąkana między wierszami
dla kogo
za bezcen
nic nie wart z pozoru
zerwany wiatrem liść
nad morzem
trzy metry nad
niebem.
słodko gorzka - nijaka
nieszczerą czułością
poszarzała
ciąży mi wczorajsze do widzenia
na trzeźwo
nie szukam albo nawet bardzo
zbłąkana między wierszami
dla kogo
za bezcen
nic nie wart z pozoru
zerwany wiatrem liść
nad morzem
trzy metry nad
niebem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




