wtorek, 29 grudnia 2015

3..2..1..

Święta minęły, a magia pozostała. Choinka nadal olśniewa nas swoim zapachem, błyszcząc dziesiątkami ozdób. Cieszę się, że Święta były leniwe, spokojne, powolne, nasze.. cieszę się, że z twarzy Macieja nie znikał uśmiech. Cieszę się, że przetrwaliśmy ten czas razem, z dala od codzienności, zamknięci w sobie. Cieszę się, że były lepsze od poprzednich. Cieszę się, że udało nam się kolejny raz sprawić, że ten czas był wyjątkowy. 

Cieszę się również, że obecny rok ma się ku końcowi. Wierzę, że nowy przyniesie nam wiele dobrego i sporo powodów do radości. Mam nadzieję, że wszystkie nasze plany, które mamy na ten rok, spełnią się z nawiązką. 

Po cichu liczę na to, że w pierwszym kwartale uda nam się pojechać przynajmniej na dwa dni do Kołobrzegu. Przez ostatnie lata wiele się zmieniło, zakochałam się w tym mieście bez pamięci. Mogłabym tam żyć. Morze mnie hipnotyzuje, sprawia, że zapominam o wszystkim dookoła. Jestem tylko ja i Maciej. Tylko ja i moje myśli. Tylko ja i moje wspomnienia. Nic nie jest w stanie zastąpić mi tego stanu. To coś więcej niż tęsknota. Coś więcej niż paranoidalne wewnętrzne wzruszenie. 

Z każdym nowym rokiem wiem i czuję, że wiele się zmieniło. Że kolejne zmiany zajdą wkrótce. Jednak jestem też świadoma, że pewne rzeczy nie zmienią się już nigdy. Chyba ta świadomość czasami z minuty na minutę burzy mój spokój. Za każdym razem, kiedy kończy się rok, chcę żeby był już marzec i to wcale nie ze względu na wiosnę. Gdybym mogła coś zmienić, nie byłoby lutego, miałabym dom nad morzem, tydzień miałby osiem dni, byłabym wysoka i szczupła a wszystkie fast foody szłyby kobietom w cycki.

Niestety, na te i wiele innych rzeczy nie mam wpływu.
A szkoda.






niedziela, 13 grudnia 2015

11 DAYS LEFT !



Coraz bliżej Święta.. na śnieg chyba nie mamy co liczyć, ale przynajmniej atmosfera Świat mnie nie opuszcza. Pierniki zrobione, posprzątane, Święta zaplanowane. Oczekujemy na choinkę i wyjazd do Berlina (już w piątek!). Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że te Święta będą magiczne, ciepłe, przyjemne i rodzinne. W sumie to nieważne, jakie będą. Ważne żebym była z Maciejem. To jest dla mnie najważniejsze. 

niedziela, 6 grudnia 2015

...

tęsknię za zimą 
srogą szarą niczyją 

znowu przyjdzie mi 
marznąć 
w oddechu samotności 

o brzasku zniknę 
rozmyję się w milczeniu 

umrę powoli. 





Ponownie.

pustka
kiedy zasypiam kiedy się budzę

pękających ust mi szkoda
znikome drżenie rąk
jedno wielkie kłamstwo

ponownie.




wtorek, 24 listopada 2015

29 days left.

29 dni do Świąt. Mam nadzieję, że spadnie trochę śniegu. Nie mogę się doczekać pierniczków, mandarynek i uśmiechu Macieja na widok naszej wspaniałej, pachnącej choinki. Kocham Święta!



sobota, 14 listopada 2015

november.

miłość
wiecznie dojrzewająca

morze możliwości niemożliwych
lapidarnych snów

na zimno na gorąco na spacerach
pachniesz morzem pachniesz lasem

słońcem zamkniętym
w dłoni

miłość
wiecznie dojrzewająca zaobrączkowana

nagością się chwali
rozproszona w szarościach poranka

wzruszona.



















November...









niedziela, 11 października 2015

Home..

...kto by pomyślał, że na własne życzenie będę rezygnowała z mieszkania, za które jeszcze miesiąc temu dałabym się pokroić? Wszystko się zmienia, z każdym nowym dniem trzeba podejmować nowe decyzje i iść do przodu. Nie przypuszczałam, że wybór miejsca do życia okaże się taki trudny. Począwszy od lokalizacji, okolicy, zieleni miejskiej, placów zabaw, przedszkoli, szkół, sklepów, ale jednocześnie wszechobecnego spokoju. Skończywszy na standardzie wykończenia, widoku z okna, cenie za metr, piętrze, dostępności etc.. 


Tym razem chyba się udało.
Tym razem jestem pewna.

Jestem pewna.


niedziela, 20 września 2015

4 days left...

Jesień zbliża się wielkimi krokami. Mimo ciepłych dni, czuć ją już w powietrzu. Na samą myśl, aż skóra cierpnie. Za pięć dni o tej porze będę już nad morzem. Na te szybkie i krótkie trzy dni zdążyłam zaplanować zbieranie siebie od nowa do kupy. Układanie myśli, wyrzucenie negatywnych emocji, zostawienie przeszłości za sobą. Wraz z początkiem jesieni, zamierzam pogodzić się z przeszłością i dać sobie trochę wytchnienia. Nie mogę nosić na plecach całego zła tego świata bo zwariuję. Czas potrafi leczyć rany, może i pomagać, ale co z tego.. pamięć nie zając - nie ucieka. 

Wybaczam sobie asertywność, wybaczam sobie przebojowość, wybaczam sobie to, że zawsze muszę mieć ostatnie zdanie. Wybaczam sobie gniew. A to już sporo, nawet jak na mnie. 

Wiem, że kiedy obudzę się po powrocie, będzie mi lżej, będę szczęśliwsza, będę sobą od początku do końca. Potrzebuję tego dla mojej wewnętrznej równowagi. Potrzebuję, żeby móc uwierzyć, że teraz jest czas na to, by jak najlepiej go wykorzystywać. 




piątek, 18 września 2015

Najlepsze powroty do domu po zmroku? Tylko z Mężem. Tylko w Jego pachnącej wielkiej bluzie...

Dziękuję!

środa, 9 września 2015


jutro znowu stanę na rzęsach
w podartej sukience
wydukam te same kłamstwa

jak co dzień
wymijająco spojrzę w niebo
śląc setki pozdrowień tęsknot

i listów
których nigdy nikt nie przeczyta
jak słów rzuconych w morze

pełne niedomówień
pełne wątpliwości
puste.




















poniedziałek, 7 września 2015

Najniżej.

wrześniowa noc 
tchnąca resztką czerwca 
nastraja myśli 
jesiennie 

gdzie indziej 
jasno i wyraźnie 
o prosty przekaz woła
kilka słów miłości -

wrześniowy poranek 
nie tak ciepły już a jednak 
najcieplejszy tego lata 
pocałunek inny niż wszystkie 

jesień idzie 
nie ma na to rady 
pozbieraj mnie zanim 
zapadnę w sen zimowy 

wszystkie moje lęki 
niech znikną 
tak jakby nigdy ich nie było 
melodią urwaną 

w połowie 
posypią się na strzępy 
spadną 

najniżej. 








W szarości.

przekopując resztki rozumu
brudnymi rzęsami
kruszę wszystkie obce dłonie

i znikam
za mgłą
zbyt gęstą by móc dostrzec

zbyt gęstą
by żyć

rozpływam się w morzu codzienności
by móc odnaleźć spokój

w szarości.

Listy do eM.

Wierzę, że każdy krok, wierzę, że każdy kolejny dzień przybliża nas do realizacji naszego największego jak dotąd marzenia - marzenia o własnym eM. Wszystko jest na jak najlepszej drodze, by móc to marzenie zrealizować. Wierzę w nas. Wierzę w siłę naszego małżeństwa i naszej miłości. Wszystko się uda. Wszystko będzie dobrze bo się kochamy, bo jesteśmy razem szczęśliwi, bo jesteśmy Nowakami! 

Jako, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych, wiem, że osiągniemy wszystkie nasze cele. Z dumą noszę obrączkę, którą włożyłeś mi na palec rok i 15 dni temu. Jestem najszczęśliwszą żoną na świecie. Nigdy nie chcę tego zmieniać. 

Każdy sukces smakuje potrójnie lepiej, bo jest w 100% nasz. Wyczekiwany, wypracowany, po prostu nasz. Za nic bym tego nie zmieniła bo właśnie to ukształtowało mnie dla świata. Właśnie to nauczyło mnie żyć w wielkim mieście, odnaleźć się pośród tak wielu ludzi, różnych od siebie. Mimo tego, znalazłam swoje miejsce. Mój dom jest tam, gdzie jesteś Ty. Niezmiennie. Na zawsze. 



Z miłością, 

Żona. 




sobota, 29 sierpnia 2015

Wilk...

jesteś wilkiem
zbaw mnie ode złego
wypędzając wszystkie lęki

prowadząc za rękę
pośród cieni
wskaż mi drogę

bez Ciebie
jestem niesłyszalnym
jestem niewidzialnym

jesteś wilkiem
pociesz mnie
mrucząc na ramieniu

bądź mi przewodnikiem
pośród obcych spojrzeń
jak zawsze -

jesteś dziki
jesteś silny
jesteś mój.





Ukochanemu,

żona.






niedziela, 23 sierpnia 2015

piątek, 21 sierpnia 2015

Jutro minie rok....
Aż ciężko uwierzyć, że czas tak szybko ucieka.
Dopiero co, wybierałam ślubne pantofelki, martwiłam się o kwiaty, biżuterię, o to, czy nie połamię sobie nóg na szpilkach, fryzurą.. a tu co? PSTRYK, 3...2...1... minął rok.



sobota, 15 sierpnia 2015

Jeszcze kilka chwil do jesieni...

Nie przypuszczałam, że to powiem, ale tęsknię za jesienią - taką... pełną inspiracji i miejsca dla myśli. Latem rzadko zdarza się czas na rozterki, czas na pochylenie się nad samym sobą. Jesienią jest za dużo czasu na myślenie. Lubię to. I te wieczory - pełne rudych liści, zachodów słońca, jak z pocztówki. Jeszcze lepiej, jeśli towarzyszy temu lodowato zimny Bałtyk i wiatr. Jeszcze nie zimowy, ale już nie letni. Lubię wpatrywać się w kołobrzeskie niebo, pełne odpowiedzi na pytania, tak po prostu. 

Takie jesienie, dają nadzieję, na szybkie i bezbolesne przetrwanie zimy. Na bezbolesne przetrwanie lutego, choć wiem, że to wierutne kłamstwa bo luty nigdy nie będzie łaskawy. Tak po prostu jest. 

Czuję, że tegoroczna jesień będzie inna niż wszystkie. Lepsza. Mniej melancholijna. Pewnie, co za tym idzie - skończy się szybciej niż inne, ale czy to źle? Dzięki temu, szybciej nadejdą nasze kolejne wspólne Święta. 






Real Love!