Święta minęły, a magia pozostała. Choinka nadal olśniewa nas swoim zapachem, błyszcząc dziesiątkami ozdób. Cieszę się, że Święta były leniwe, spokojne, powolne, nasze.. cieszę się, że z twarzy Macieja nie znikał uśmiech. Cieszę się, że przetrwaliśmy ten czas razem, z dala od codzienności, zamknięci w sobie. Cieszę się, że były lepsze od poprzednich. Cieszę się, że udało nam się kolejny raz sprawić, że ten czas był wyjątkowy.
Cieszę się również, że obecny rok ma się ku końcowi. Wierzę, że nowy przyniesie nam wiele dobrego i sporo powodów do radości. Mam nadzieję, że wszystkie nasze plany, które mamy na ten rok, spełnią się z nawiązką.
Po cichu liczę na to, że w pierwszym kwartale uda nam się pojechać przynajmniej na dwa dni do Kołobrzegu. Przez ostatnie lata wiele się zmieniło, zakochałam się w tym mieście bez pamięci. Mogłabym tam żyć. Morze mnie hipnotyzuje, sprawia, że zapominam o wszystkim dookoła. Jestem tylko ja i Maciej. Tylko ja i moje myśli. Tylko ja i moje wspomnienia. Nic nie jest w stanie zastąpić mi tego stanu. To coś więcej niż tęsknota. Coś więcej niż paranoidalne wewnętrzne wzruszenie.
Niestety, na te i wiele innych rzeczy nie mam wpływu.
A szkoda.













