niedziela, 16 grudnia 2012

Bezpowrotnie.

liczysz patrzysz węszysz
tysiące bezsennych nocy
na żądanie ot tak
bo chcesz

krusząc wszystkie słowa
budując wciąż od nowa
raz za razem
błądząc

giniesz w tłustej mgle
usłanej zimnym pyłem
może mnie usłyszysz
w ciszy

zasłuchasz się raz jeszcze
w szumie fal
zbledniesz
bezpowrotnie.


Śp. T.


sobota, 15 grudnia 2012

Kwiecień 2008, 22:00, gdzieś z tyłu ogrodu..

skąd się wziąłeś właśnie ze mną 
w tym samym miejscu
tak nagle
pod osłoną nocy
w samym środku zwierzeń

kilka łez zadławiło rozum
w płucach kurzem ostało się
cierpienie
bo tak szczerze mówiłeś
tak głośno szeptałeś

i czułam
jakbyśmy bili
razem a jednak

22.42
czas jechać przepraszam
kiedy się zobaczymy?
mogę Cię przytulić?

serce waliło jak młotem
oszalałe
dzikie
rozhisteryzowane

Twoje. 






- Mojej Miłości, (pamiętasz?)

 

Uśmiechnąć.

patrz na mnie
kiedy zechcesz - o czwartej
nad ranem
nie daj mi zasnąć

artystycznie na stole
narysuję Ci siebie półkolem
zadowolenia rozkoszą miłością
byś mnie posiadł -

patrz na mnie
kiedy zechcesz - o piątej
noc długa jeszcze
zobacz - chylę się przed Tobą
tańcem niosąc dreszcze

subtelnie na podłodze
mając Ciebie - nic więcej
drżenie zamieniając w jęki
byś zechciał się 


uśmiechnąć.




- Mojej Miłości 

piątek, 14 grudnia 2012

Pragnąc więcej.

spleć mnie jeszcze raz
w warkocz sprośnych słów
miodowym pocałunkiem
zdanie po zdaniu

scałuj ze mnie grzech
może
nikt nie zauważy
okłammy świat raz jeszcze

zatrzaśnij nas w ciszy
bezpowrotnie szaleńczo najmocniej
ukradnijmy słońcu
kawałek chwalebnej ułudy

wyrecytuję Cię zdanie po zdaniu
widząc czując przez palce
kryjąc dziewczęce rumieńce


 pragnąc więcej.



- Mojej Miłości




W bezdechu.

zasłuchani w bezdechu
pośród czerwcowych traw
uciekać i żyć
czy zostać bez Ciebie

jak wiele nam umknęło
między palcami
w zamykaniu ciepłych
szeptów

w za długim przestoju
modląc się o Twoje ręce
nie pragnąc 
nic więcej





- Mojej Miłości



Wydrążona.

tyle już tęsknot
spadło z nieba nieproszonych
głuchym wołaniem o jutro
wolnym tańcem wczorajszym

zasłuchana w ciszy
zapamiętana
wydrążona milionem łez
sama 

patrzę w przyszłość i nie widzę
słucham liczę
wszystkie moje brzegi -
bez odpowiedzi

o czwartej nad ranem
kiedy wstanę
ostatni raz zmarzniesz
czekając.

 





Na surowo.

piję gorzkie i cierpnę
między wierszami
zawieszona w bezczasie

ciężkim sapaniem
posprzątałam
wszystkie barwy tęczy

gdzieś na końcu
na wpół nieprzytomna
może dosłownie

zbyt dziecinnie
za mało dosłownie
na surowo. 

środa, 12 grudnia 2012

Grudzień.







                     Gdybym mogła schować, wszystkie tęsknoty, wszystkie bezsenne nocne, najgłębiej jak się da, nie zaglądać, nie otwierać, nigdy więcej się nie bać. Wysłać kilka wiadomości, których wysłać nie mogę, spojrzeć w przeszłość, ale jutro, pojutrze, za sto lat, nie prędzej. Uciekam, a przecież i tak, spotka mnie dokładnie to samo. Dokładnie to samo. 

Wciąż te same pytania...

Potrzymasz mnie za rękę, gdy odejdę? Spojrzymy razem w tym samym kierunku? Mają tam psy i koty? Odbierają maile? 


Boję się, 
że nie zdążę

ze wszystkim.


wielkie nic.

zimą
słodzę sobie herbatę
tęsknotą
cierpka ale ciepła

lubię kiedy parzy
zlodowaciałe palce
na skrajach dróg 
 
tonąc w strumieniach powietrza
w gęstej tłustej mgle
piszę marzę marznę

umrą kiedyś
te śliczne płatki śniegu
i wiosenne krotki

miliony grzechów
tysiące kłamstw 
znad warciańskich szeptów


wielkie nic.


 

By zapomnieć.

zimą tęsknota zamarza
na kawałki
kruszy się w herbacie
trzeszczy między zębami

swąd śniegu dookoła
w ciszy za daleko
nie wiem

może zbyt dosłownie
wyuczona na pamięć
recytowana przy śniadaniu
jak niechciany pacierz

mokrych oczu wokół mnie
za dużo zbyt wiele
by zapomnieć




Śp. T.


Przy mnie.


jesień przyszła
ogarniając zapachem wina
moje usta

nie wiem nie chcę nie widzę
może zasnę dziś później

w pomarańczowej próżności
tam gdzie najbardziej lubisz
w kącie Twojej głowy

ubrana do połowy

lubieżnie patrząc w przyszłość
chciwie chwytam szczęście
wiem że będziesz

kolejną zimę
przy mnie





Mojej Miłości. 



czwartek, 6 grudnia 2012

Wróć.

może wejdziesz na herbatę
może się uśmiechniesz
z tęsknoty

może
już wcale nie pamiętasz
zapachu białych winogron
i oczekiwania na wiosnę 

może wrócisz
wróć!
choć na chwilę-

pozwól mi wierzyć
w pełnię wszechogarniającej pustki

zmielonej na miał rzeczywistości
wypranej z uczuć ułudy
poblakłych wspomnień

spróchniałych lat.