westchnij jeszcze raz
udawanym wrześniowym ciepłem
otul chłodem nocy
nim zdążę zasnąć
policzę wszystkie
myśli księżycowe
by obudzić się na nowo
wstać lewą nogą
poparzę herbatą usta
zachłanna zagubiona bezpańska
zapukam raz jeszcze
może wejdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz