policzę wszystkie liście
chowając czerwień rzęs
pękających malinowych szkieł
na dnie szafy
przebiegając sobie drogę
na przemian z dachowcami
wierząc że tak trzeba
karmiąc się szczęściem
z nieba
skacząc z dnia na dzień
tymi samymi wierszami
zmieniając od czasu do czasu
kolory kopert
czyste to szaleństwo
w pełnym makijażu płakać
na spojrzeniach tylu kwiatów
karmiąc się
wczorajszym westchnieniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz