oczy ręce nogi
składam się jak mogę
z całych sił
porcelanowa
wystawione kości
zastane powieki
gdzie mój brzeg
bez odpowiedzi
liczę raz dwa sześć
pada pada deszcz
stuka stuka puk puk
wali do mych drzwi
odkleję oczy załamię ręce
raz jeszcze się zatrzęsę
na końcu umysłu
pochowam myśli
liczę raz dwa pięć
pada pada śnieg.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz