uśmiechając się niepewnie
uderzając głową w mur
tłukę niepokorne ręce
miażdżę myśli
może ktoś mnie wybudzi
z letargu ułudy
liżąc rany - podśpiewując
błądząc po łące czyśćca
szaleńczym wrzaskiem o więcej
pomódl się za mnie
gdy odejdę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz