podarłam sobie oczy
pewnej wrześniowej nocy
ot tak po prostu
ściskając ręce grobową ciszą
sklejając resztki świtu
wołaniem donikąd
znikąd szukając pomocy
prześwitem między wierszami
dni godziny sekundy
ubłocone łzami
znów zasnąć nie mogę
znowu się boję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz