sobota, 29 listopada 2014

"Potrzymasz mnie za rękę, gdy odejdę? Spojrzymy razem w tym samym kierunku? Mają tam psy i koty? Odbierają maile?"

/luty 2012/

środa, 19 listopada 2014

Sweet November..




99 dni..





nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam w tej próżni. Chyba kończy mi się cierpliwość. Chyba kończy mi się dobroć, a pokłady miłosierdzia na ten rok uważam za wykończone. Wszystkim zainteresowanym, proponuję kontaktować się w przyszłym roku.


czwartek, 6 listopada 2014

Listopad..

Codziennie czekam na prawdziwy dom. Na mój własny dom. Mam nadzieję, że nasze największe marzenie się spełni i niebawem będziemy cieszyć się z kolejnego osiągnięcia. Wierzę, że tak będzie.



Minęły trzy długie miesiące.. matka nadal milczy. Straciłam już nadzieję na ocalenie tej relacji. Nie ma żadnej relacji i wychodzi na to, że nigdy jej nie było.


Życie.

niedziela, 2 listopada 2014

Missing.


Tęsknię za Wami codziennie. Ale dziś jeszcze mocniej. Kiedyś spotkamy się ponownie. 

Sama.

czekasz na zbawienie 
wśród tych wszystkich zdań 
które bolą 

może i się stało raz a porządnie  
gorycz się rozlała 
tak jak chciałam 

to nic że sama 
to nic że cierpiąca 
osiemdziesiąt dni bez ciebie 

może tak ma być 
dobry boże - #czyjakcitam 
może kolejną plagę przetrwam sama.



wtorek, 28 października 2014

piątek, 24 października 2014

"Nie martw się proszę
wszystko skończy się.
Prędzej i mocniej odwaga zabija mnie.

Nic się nie stało
przecież dobrze wiesz..
Oddałem wszystko, żeby wszystko mieć".


#dawidpodsiadło.

October

Przyszła jesień. Pażdziernik okazał się być mniej łaskawy niż rok temu. Jest już bardzo zimno, wieje niespokojny wiatr, nie czuję, że za tydzień będziemy obchodzić Święto Wszystkich Świętych.. Nie czuję ani trochę tego, co dzieje się dookoła mnie, nie czuję jesieni, nie czuję nadchodzącego Święta..
Piętno utraty bliskich ciąży mi już od 3 lat.. albo i dłużej.. Luty zbliża się wielkimi krokami. Nienawidzę go. Nienawidzę.

Wszystko co się dzieje skłania mnie do bezustannych przemyśleń, do bezustannej zadumy. Ciężko jest być sierotą, ale uczę się tego codziennie. Najgorsze były chwile okołoślubne, kiedy to bajbardziej brakowało momentów z mamą. Teraz? Teraz nic nie czuję. Nie ma już we mnie żalu, nie ma we mnie smutku, nie ma we mnie gniewu. Nie ma. Pustka.

Na razie ciężko mi opisać to, co się dzieje, ale wiem, że kiedyś uporam się z tym całkowicie. Myślę, że momentem przełomowym w naszym życiu był właśnie nasz ślub.. a co za tym idzie - wielkie zmiany. Zmiany dotyczące przede wszystkim naszego przyszłego mieszkania.. Nie mogę się już doczekać, kiedy otworzymy ślubną butelkę szampana i usiądziemy razem na gołej podłodze, z uśmiechem uznając dom za NASZ..

Nie mogę się doczekać momentu, w którym po raz pierwszy obudzę się w nowym domu, przy JEGO boku, tak bardzo spokojna i bezpieczna.. Wszystko, co najlepsze przed nami!

Boję się jedynie tegorocznych Świąt. Pierwsze bez Babci.. nie wiem jak je zniosę. Potrzebuję do tego albo mocnych nerów albo mocnych drinków. Nerwów nie mam więc odpowiedź jest jedna.




poza mną do przesady
połamane myśli

zebrane w sobie
agresywne puste chwile -
udręczone ręce

do momentu
w którym boli zasypianie

pozostawić na deszczu
ot tak po prostu
po środku nocy

krwią zachodzą oczy
bo i pusto się robi.




środa, 22 października 2014

Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy szalony pomysł.. Dziękuję sobie samej za resztki rozumu i za to, że zawsze najpierw myślę potem robię.



"...z każdą minutą, z każdym nowym dniem - kocham Cię


CORAZ MNIEJ."

/happysad/

22.08.2014 Wedding Day


piątek, 10 października 2014

Plan B.

ciemnieją oczy
łamią się dłonie
deszczem marnieję
w ciernistej koronie

nieważne są liczby
pustoszeją chwile
kruszą się bardziej
niż zdechłe motyle

zawisłam wśród cieni
w zdania połowie
podarły się rzęsy
na zdrowie.





środa, 8 października 2014

#drivinghomeforchristmas

Plan A

świece wódka pomarańcze
ty zaśpiewasz a ja tańczę

piernik śledzie i sałatka
będzie z tego niezła gratka

coca cola też na stole
dumny będziesz ze swej żony

śniegi sanie i ciemności
nie upadnę dziś ze złości






poniedziałek, 6 października 2014

Tęsknota jest coraz większa.. staje się nieznośna. Nie mam pomysłu, jak dalej sobie z nią radzić.


W oczekiwaniu na zimę..

Chyba chcę już zimę.. chyba a nawet na pewno. Śnieg, Święta, przyjemne ciepłe i długie wieczory z moim Drwalem.. czego chcieć więcej.. marzę już tylko o Naszym Domu.. i oczywiście o....

:)


środa, 24 września 2014

Maldives... Maybe my dream will come true?





marnieją wrzosy
krwiste oczy
czyste szaleństwo

po środku nocy
niby przypadkiem
niemym lichym światłem

pogasły świece
zczerniało wino
ostatni rejs odpłynął

marnieją wrzosy
malinowe oczy
dobrej nocy.






Mogłabym nie spać
gdybyś tylko mi powiedział -

tak po prostu zamarzając
pośród spadających gwiazd

pokaż mi że warto
tęsknić.

3:37

nie odejdziesz szybko
chociaż już po tobie
obiecałaś bezsennych nocy
być utrapieniem

tuż po narodzeniu

3:37
znowu duszno
a drzwi nieumorusane
cholerną krwią baranka

dosłownie przez chwilę
jakoś dziwnie głucho
ostatnim przebłyskiem jestestwa

pożegnaj się ze mną!




Jaś i Małgosia.

dziczeje powoli
jaś i małgosia
gotuje się las gotują się okna

i znowu ten swąd
nie wiadomo gdzie
nie wiadomo skąd

do widzenia mamo
kiedyś wydobrzeję

niechaj lęki do reszty
wyżrą wszystkie myśli -
obezdomnieję raz a dobrze

ropiejące obawy
wydrążą wydłubią wypalą
kruszejące wspomnienia

na cóż mi one.









Pusty.

staję na palcach niby wyspana
nic poza ciszą
nic poza mgłą

po środku lasu
kruszejących kości mi szkoda
sztywnieję

może wczoraj nie pamiętam
może dwa lata
temu

luty odejdzie
a świat pozostanie
tak samo

pusty.










poniedziałek, 15 września 2014

piątek, 5 września 2014



W takie dni jak dziś, kiedy wszystko jest jasne, chcialabym zamienić się w kota bez umysłu i iść tak długo, ile tylko starczy sił. Nie starczy mi bowiem słów, by opisać ten żal. Nie wiem, czy ktokolwiek, kiedykolwiek będzie w stanie to zrozumieć. Ale koniec końców, już mnie to nie obchodzi. 
 

czwartek, 28 sierpnia 2014

6 lat razem....

sześć wiosen sześć zim 
pięknych rudych jesieni 
za każdym razem inaczej 

jak co roku wzruszona 
sześć razy mocniej 
zakochana

wraz z końcem lata 
chwyć mnie za rękę 
biegnijmy 


NIGDY NIE PRZESTANĘ CIĘ KOCHAĆ! 

sobota, 16 sierpnia 2014

...

Tęsknota i niemoc są tak bardzo niepojęte. Pojawiają się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie. Zawsze niewczas. Tak po prostu.

Poproszę osiem kilo karmelków.
I cztery litry medykamentu.

Chcę być szczęśliwa do bólu!


Za 6 dni...


czwartek, 14 sierpnia 2014

8 dni...

No i stało się. Odbyłam chyba najgorszą rozmowę w życiu z jakby nie patrzeć najważniejszą osobą w życiu. Okazuje się, że wszystko co dotychczas robiłam, żeby było dobrze wzięło w łeb. Zastanawiam się jakim prawem ludzie mnie traktują w taki sposób. Niefortunna środa przed naszym wylotem na wakacje wiele zmieniła. Zastanawiam się, jakby to było gdybym się tam nie zjawiła.. Może byłoby lepiej? Może nie potraktowaliby nas jak ścierki do podłogi? Może.. ale pewności nie mam. Wczorajsza rozmowa rozwiała moje wszelkie wątpliwości i nadzieje na lepsze relacje i na ich przeprosiny. Myślę, że teraz już gorzej nie będzie. Będzie po prostu NIC. Jedno wielkie NIC. Wszystko się zawaliło. Chociaż sama nie wiem, czy kiedykolwiek cokolwiek było w tej rodzinie zbudowane na mocnych i waznych dla nas fundamentach. Wychodzi na to, że wcale nie. Swoją drogą, jak nisko trzeba upaść, aby z powodu pieniędzy, a raczej ich braku, w taki sposób potraktować własne dziecko? Teraz już nic mnie w życiu nie zaskoczy. Już nic mnie nie zdziwi. Chciałabym sypiać spokojnie, budzić się wyspana. Chciałabym bardzo zacząć żyć już tylko i wyłącznie własnym życiem. Na razie nie potrafię. Chyba do momentu zamieszkania na SWOIM. Gdyby nie Maciej, moje zycie byłoby tylko jedną wielką stertą niepowodzeń i chmurą gradową. Wszystko zmienił na lepsze. Wszystko. Tylko dlatego mam w sobie siłę do walki z samą sobą, własnymi lękami i wspomnieniami, a także tym co w tej chwili dotyka mnie najbardziej.

wtorek, 12 sierpnia 2014

10 dni...

Za 10 dni wielki dzień.. Zaczyna mnie łapać stres z tym związany. Sądzę, że wszystko pójdzie dobrze a wręcz doskonale, mam nadzieję, że Maciej będzie ze mnie dumny. Oby wszystko się udało. Zależy mi tylko i wyłącznie na tym, żeby Maciej był szczęśliwy i żeby uśmiech nie opuszczał jego buzi. Wtedy wszystko będzie dobrze! Mój przyszły Mąż jest najważniejszy i to właśnie jego szczęście liczy się dla mnie najbardziej. Bardzo chciałabym być wystarczająco dobra, wyglądać najpiękniej jak tylko potrafię, właśnie DLA NIEGO. Mam nadzieję, że idealnie spasowałam wszystkie dodatki, że jedzenie będzie dobre, sesja uda nam się w 100%.. Zostało 10 dni a mnie już łapie stres.. Boże, co będzie w dzień Ślubu?! :) JESTEM SZCZĘŚLIWA. Brakuje tylko własnego kawałka podłogi. Ale już niedługo. Już niebawem.

sobota, 12 lipca 2014

Nasze Lato..

Za dosłownie 8 dni zaczynamy urlop.. Wyczekany URLOP! Cieszę się jak dziecko.. mam nadzieję, że uda nam się odpocząć i nabrać sił na najważniejszy dzień w naszym życiu :) Zbliża się wielkimi krokami! Bardzo bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po naszej myśli.. jeśli tak się stanie - oficjalnie okrzyknę rok 2014 NASZYM ROKIEM! Póki co układa się naprawdę dobrze! Byle tak dalej. Niech nasze lato trwa wiecznie!



wtorek, 13 maja 2014

14.05.2014

zamień mnie w szum fal
niekończącą się namiętność
pośród zwykłych jęków ni słów
najwymowniejszych wyznań 

nadal oddychając utonę
w nieprzeciętnych komplementach
tam gdzie nazwałeś po raz pierwszy
swoją

tak więc zabierz proszę
w środku nocy
na spacer który dla nas napisałam
umierając z tęsknoty

niech poczuję raz jeszcze
ot tak 
w turkusowy wiatr ubrana
daleko poza światem

rosnącą co dzień
miłość. 




Mojej Miłości - Maciejowi

P.



wtorek, 15 kwietnia 2014

piątek, 11 kwietnia 2014

Spring

Przyszła sobie wiosna. Liczę dni do wakacji, dni do ślubu.. czekam na tak wiele radości.. tak wiele radości otacza mnie codziennie. Dzięki Maciejowi jestem szczęśliwa. Uczę się cieszyć każdą jedną chwilą. Staram się być lepsza.

Wielkimi krokami zbliża się drugi co do wielkości, najgorszy, najbardziej zgorzkniały, znienawidzony przeze mnie miesiąc. Czasami chciałabym żeby nie istniał. A przynajmniej niektóre jego dni. A w zasadzie to jeden. Cieszę się bo wybieramy się do Kołobrzegu. Moja tęsknota rośnie z każdym nowym dniem. Stało się coś niesamowitego.. zakochałam się w tym miejscu choć jeszcze do niedawna było dla mnie tylko jedną wielką przykrością. Nie pogodziłam się jeszcze z tym, że ludzie odchodzą. Z tym, że każdy z nas kiedyś stanie po drugiej stronie barykady. Tym ciężej patrzę w przeszłość. Spoglądam jej w oczy i widzę szerokie i długie lata wspaniałych rodzinnych patologicznych chwil. Jakiekolwiek by one nie były, były moje. To chore, ale bywa, że za tym tęsknię. A teraz gdy już wiem, że w Święta, Tomasz już nigdy nie zadzwoni energicznie dzwonkiem do naszych drzwi, babcia nie pokłóci się z ojcem o kolejną pierdołę, brat nie będzie naśmiewał się z powagi sytuacji przy świątecznym stole wiem, że coś się zmieniło. Wiem to, ale czasami nie wierzę, że na przestrzeni lat, aż tak wiele się zmieniło.


Na pewne pożegnania po prostu nie można się przygotować.   

wtorek, 18 marca 2014

za bardzo.

w linii ciągłej to samo
wciąż i od nowa
tyle tęsknot bez końca

może kiedyś
zbyt wcześnie
za bardzo

takie życie nieżycie
między wierszami trumien
nic niewartych kwiatów

nie odbierzesz
za późno
a przecież

mogło być tak pięknie
morską bryzą na co dzień
z uśmiechem od ucha do ucha

 

nim zasnę.

tak wielką noszę w sobie pustkę
milion bezinteresownych wrzasków

poza światem
ponad ziemią
o zachodzie słońca

pozamykałam na klucz przekleństwa
tak bardzo zgorzkniała

noc się skończy
gwiazdy spadną
pozostanie tęsknota

może więc zawczasu pokrusz moje ręce
nim zdążę cokolwiek - nim zasnę


czwartek, 6 marca 2014

na wschód.

jak opętana niby przez sen
na raz na dwa

nienawidzę tak bardzo -
bezdomnieję

sinieję pośród jesieni
miast zielenieć z zazdrości 

na trzeźwo
zupełnie poprawnie

na dnie oczu 
krwawym orszakiem na wschód



wtorek, 25 lutego 2014

Świadomość dorosłości czasami mnie przerasta. Przeraża mnie to, że tak wiele się zmienia, kończy i już nigdy nie wróci. Przeraża mnie, że moja rodzina rozsypała się tak bardzo, że zostały z niej jedynie zgliszcza i resztki wspomnień tego, co było. Tego, co kiedyś trzymało nas wszystkich razem. Myślę, że ani brat ani ojciec już dłużej nie chcą udawać. Po prostu żyją własnym życiem jakiekolwiek by ono nie było. A ja wiem, że wypełnia je pustka i nieskończony egoizm.

Z każdym mijającym rokiem tracę kogoś bliskiego.. boję się kolejnego roku. Boję się lutego. Nienawidzę ludzi.


bezdomnieć.

lutowa wiosno
matko pomyłek
tak bardzo w ciebie wątpię

po raz setny
liczę wszystkie gwiazdy 
może za którymś razem zapomnę  

jak to jest
bezdomnieć z każdym rokiem
tęskniąc i kochając coraz mocniej








niedziela, 16 lutego 2014

Widziałam dziś wracające łabędzie. Będzie dobrze.. a przynajmniej lepiej niż w tej chwili. Idzie wiosna. Mam nadzieję, że nadejdzie szybciej niż w zeszłym roku i uraczy mnie słońcem.. morzem.. ciepłym, letnim powiewem wiatru. Odliczam już dni do "ciepła".. spieszno mi do lata, długich przyjemnych wieczorów pełnych zimnych drinków i ugłaskanej słońcem skóry.

Czasami mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Odstaję jak zagubiony puzzel, niepasujący składnik, nic niewarty kamyk. Tyle się przez ostatnie lata wydarzyło, tak wiele się zmieniło.. ludzie już nie ci sami, miejsca choć te same, pozbawione dawnego uroku.. i czas, uciekający, chichoczący z nas wszystkich niczym mały wredny szatan.

Dobrze mieć zdjęcia, muzykę, dawne wspomnienia. Chciałabym choć na jeden dzień odzyskać dawnych bliskich, te uśmiechy i głosy. Jeden jedyny raz poczuć, że jestem dla nich kimś ważnym.










sobota, 15 lutego 2014

...

Odgrzebywanie wspomnień bywa niebezpieczne. Odnalazłam stare zdjęcia. To, co było już nie wróci. Dobrze mieć pamiątkę.


niedziela, 9 lutego 2014

sobota, 8 lutego 2014

.

And every occasion
I'll be ready for the funeral
And every occasion once more
It's called the funeral

środa, 5 lutego 2014

Bezdomna.

jak bardzo jeszcze mnie nastraszysz
lutowy wietrze
cholerny włóczęgo

co rok inaczej
niby wiosna to znów w lecie
majowe gorzkie żale

odliczając schnące liście
codziennie
bezdomna coraz bardziej.






czwartek, 30 stycznia 2014

...

małe szklane oczy
w malinowych łzach
zza okna z kwiatów
z powietrzem na dachu

z aniołem za ścianą
ot tak
jedząc śniadanie

sobota, 25 stycznia 2014

tysiące.

zburzę skruszę
a może wykrzyczę
bezpowrotnie znikając
wśród obcych spojrzeń 

świeżym wiatrem
pośród cudzych łąk
zaśpiewam w drodze
do domu

nie wszystko złoto
a ty wisisz i nie grzmisz
w ramionach parszywych wron
tysiące mil stąd



Szafa.

                 Wraz z upływem czasu dochodzę do wniosku, że najgorszym, co może człowieka spotkać, jest samotność. Codziennie staram się myśleć o najważniejszych rzeczach, staram się pamiętać o bliskich. Zdarza się, że tęsknota doskwiera tak bardzo, że nie daje w nocy spokojnie spać. Na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się wiele.. W tej chwili nie mam siły wybiegać myślami w przyszłość dalszą niż dzień jutrzejszy. Zastanawiam się, co nam przyniesie.. co będzie dalej. 
                  Tęsknota to najgorsze, co może nam się przytrafić przed snem. Natrętne myśli, bolesne wspomnienia, niedopowiedzenia... Zdałam sobie sprawę, że każdego roku tracę co najmniej jedną bliską mi osobę. Nie zawsze przyczyną odejścia musi być śmierć. Ludzie coraz częściej odchodzą z własnej woli, z dnia na dzień i bez uprzedzenia. Tym bardziej staje się to dla mnie niezrozumiałe i bolesne. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet gdybym chciała zamknąć się w szafie i cofnąć czas.. nie mogę. Nie w tym życiu. 


                    Co może przynieść nowy dzień? Sama się zastanawiam. Po tym wszystkim, co nas spotyka na co dzień, nie jestem pewna, czy chcę o tym rozprawiać. Weszliśmy w nowy rok w zupełnie nieznanej mi dotąd aurze. Otacza mnie tyle sprzecznych sytuacji i wykluczających się wzajemnie emocji, że powoli zaczyna mnie to przerastać. 
                     Bardzo chciałabym w jakikolwiek sposób pomóc.. zrobić coś, cokolwiek.. nie mogę patrzeć na cudzą bezczynność i ignorancję.. na wszechobecny egoizm. Czasami nie wiem, jak mam żyć. Tak naprawdę, nie wiem nawet, po co to wszystko piszę. Znowu rozlewam się na łamach internetu bo co? Przeczyta to, ktoś z ludzi, za którymi tak strasznie tęsknię? Szczerze wątpię... musiałby zdarzyć się jakiś cud. A poza tym.. w Niebie chyba nie mają internetu. Po co mieliby. 
                    Za niecały miesiąc mija już 2ga rocznica śmierci Tomka. A ja czuję, że jeszcze nie do końca wyleczyłam się z tęsknoty. Z drugiej strony wisi nade mną ciągły strach o babcię. I co? Nie wiem. Nie wiem co powinnam zrobić, więc zrobię to, co mogę. Po prostu będę. Drugi ranek z rzędu bolały mnie oczy z przepłakania.

Cholernie się boję.
                     

 

wtorek, 7 stycznia 2014

Takie dni..

                   Są takie dni, jak dziś.. gdy wszystkie komórki mojego ciała i wszystkie cząstki mojej świadomości zbierają się w jedność, aby uderzyć z wielką i niepowtarzalną siłą.. a zaraz potem wybuchnąć tysiącem łez i tłumionych tak długo, emocji.

Nie wiem, co przyniesie jutro, ale wiem, że nie mogło być inaczej. "Coś się kończy, coś się zaczyna"..
Tylko pytanie co.

Nie mogę umartwiać się ani tęsknić za czymś, co nie jest ode mnie w żaden sposób zależne. Już nie.