pomiędzy słowami
o sto mil za daleko
nieodwracalnie zamknięci
za młodzi za starzy
zbyt nijacy na codzienność
zbyt dojrzali na groteskę
nie trzaskając drzwiami
bezinwazyjnie
wymknij mi się z głowy
niedziela, 22 grudnia 2013
sobota, 14 grudnia 2013
Miss, miss You...
Tęsknię za moją Marcelą.. Tak naprawdę. Nie wiem, kiedy ją zobaczę i chyba to frustruje mnie najmocniej. Żałuję, że jestem tak daleko..
niedziela, 1 grudnia 2013
Między NAMI.
oddałabym wszystkie radości wiosny
za jedno muśnięcie powiek
uwodzicielskie spojrzenie
przeważnie nade mną
oddam w dobre ręce
szum tureckich fal tylko proszę
idealizuj kochaj - miej
ucałuj mnie raz jeszcze
w miłosnej kąpieli raz za razem
szumisz mi w głowie
wilgotnym zachodem słońca
między nami.
Miłości - Maciejowi.
za jedno muśnięcie powiek
uwodzicielskie spojrzenie
przeważnie nade mną
oddam w dobre ręce
szum tureckich fal tylko proszę
idealizuj kochaj - miej
ucałuj mnie raz jeszcze
w miłosnej kąpieli raz za razem
szumisz mi w głowie
wilgotnym zachodem słońca
między nami.
Miłości - Maciejowi.
Nie ucieknę.
ciężkie tęsknoty
pod oczyma nocy kruszę
w świecie bez świateł
minimalnie
błądząc palcami
po zaplutej deszczem szybie
znów ta sama przestrzeń
zimniejsza
o jeden oddech o jeden sen za mało
jesiennych uniesień
zimowych doznań
pomarańczy wprost z Twych ust
schwytaj mnie zachłannie
w sidła swoich uciech
nie ucieknę
nie spróbuję.
Mojej Miłości - Maciejowi.
pod oczyma nocy kruszę
w świecie bez świateł
minimalnie
błądząc palcami
po zaplutej deszczem szybie
znów ta sama przestrzeń
zimniejsza
o jeden oddech o jeden sen za mało
jesiennych uniesień
zimowych doznań
pomarańczy wprost z Twych ust
schwytaj mnie zachłannie
w sidła swoich uciech
nie ucieknę
nie spróbuję.
Mojej Miłości - Maciejowi.
Na dnie serca.
zasłoniłam okna
plecionką z dzwonków rozpierzchłych
tak po prostu pięknych
najdelikatniejszych
masz mnie znowu na samym końcu języka
nienagannie uporządkowaną
błądzącą w Twym oddechu
skryj mnie proszę -
wielką tajemnicę
pod osłoną nocy
na dnie serca.
Miłości Mojego Życia - Maciejowi.
plecionką z dzwonków rozpierzchłych
tak po prostu pięknych
najdelikatniejszych
masz mnie znowu na samym końcu języka
nienagannie uporządkowaną
błądzącą w Twym oddechu
skryj mnie proszę -
wielką tajemnicę
pod osłoną nocy
na dnie serca.
Miłości Mojego Życia - Maciejowi.
niedziela, 24 listopada 2013
...
Za trzy miesiące kolejna rocznica. Czasami się zastanawiam, co właściwie się stało, dlaczego nie ma Cię z nami. Czasami nie wiem, co robić z tą tęsknotą. Bywają dni, że odruchowo mam chęć chwycić telefon i zadzwonić, napisać maila, zrobić cokolwiek. Sama świadomość tego, że już nie ma możliwości, że już nie ma opcji, że się nie da... doprowadza mnie do szału.
Nawet nie wiem, po co to piszę. Ludzie chyba jakoś lepiej znoszą żal i tęsknotę, gdy mogą przelać ją na "papier". Może takie dzielenie się ze światem swoimi emocjami nie ma sensu. Nie wiem. Mam nadzieję, że mi pomoże.
Zbliżają się Święta. Miejsce przy stole będzie czekało. Chyba każdy z nas będzie czekał. Podświadomie sądząc, że zapuka, zadzwoni do drzwi, jak kiedyś, jeszcze kilka lat temu...
Wszystko się zmienia. Gdy wstaje słońce świat wygląda inaczej. Lżej. Niemniej jednak, nie umniejsza to mojego żalu do świata za to, co się stało. Nie ma takiej możliwości.
Nawet nie wiem, po co to piszę. Ludzie chyba jakoś lepiej znoszą żal i tęsknotę, gdy mogą przelać ją na "papier". Może takie dzielenie się ze światem swoimi emocjami nie ma sensu. Nie wiem. Mam nadzieję, że mi pomoże.
Zbliżają się Święta. Miejsce przy stole będzie czekało. Chyba każdy z nas będzie czekał. Podświadomie sądząc, że zapuka, zadzwoni do drzwi, jak kiedyś, jeszcze kilka lat temu...
Wszystko się zmienia. Gdy wstaje słońce świat wygląda inaczej. Lżej. Niemniej jednak, nie umniejsza to mojego żalu do świata za to, co się stało. Nie ma takiej możliwości.
piątek, 1 listopada 2013
czwartek, 31 października 2013
Halloween, Dziady, Tęsknota.
Wieczór pełen zadumy i wspomnień. Idealizowania faktów, umiłowania dla minionych chwil i tego, co mogło się zdarzyć, ale się nie zdarzyło. Prawie dwa lata w zawieszeniu.
wtorek, 29 października 2013
...
Kolejny dzień jesieni za nami. Na szczęście słońce nie ma zamiaru nas opuścić. Czuję, że przez to tęsknię jeszcze mocniej. Żałuję tylko tego, że nie potrafię zatrzymać bliskich na zawsze. Nie mogę, to byłoby zbyt proste. I tak kolejny dzień z rzędu tęsknię.
piątek, 18 października 2013
niewypowiedziane.
wołając wniebogłosy
najcichszą ciszą
gdzie jesteś
głuche telefony
nie wiedzieć po co
kolejny rok z rzędu
cóż pozostało
prócz trwogi tęsknoty
kilku niewypowiedzianych słów
?
najcichszą ciszą
gdzie jesteś
głuche telefony
nie wiedzieć po co
kolejny rok z rzędu
cóż pozostało
prócz trwogi tęsknoty
kilku niewypowiedzianych słów
?
...milion razy.
zepchnij mnie w przepaść ułudy
niby niechcący
za mocno
nie w tę stronę
wybudzę się z pajęczyn
zalegających na powiekach
ciężkim oddechem
o świcie
ukradłam tę miłość milion razy
pocałunki - jeden za drugim
dziś dla Ciebie
jestem święta
niby niechcący
za mocno
nie w tę stronę
wybudzę się z pajęczyn
zalegających na powiekach
ciężkim oddechem
o świcie
ukradłam tę miłość milion razy
pocałunki - jeden za drugim
dziś dla Ciebie
jestem święta
czwartek, 17 października 2013
Wspomnienie....
Sześć lat temu zatęskniłam po raz pierwszy w życiu. Miłością jakiej nie znałam. Taką na całe życie.
Jedyną. Prawdziwą.
...
the storm comes and goes
and I keep walking
I keep walking
rain drops shine with gold
my heart was stolen
heart was stolen
and I keep walking
I keep walking
rain drops shine with gold
my heart was stolen
heart was stolen
środa, 16 października 2013
Październik.
Przyszła jesień. Nie potrafię zliczyć ile czasu przepływa mi codziennie przez palce. Mimo tego, wciąż oglądam się za siebie, wciąż tęsknię, wciąż wspominam. Kocham jesień za to, jaka jest.
Posępna, ruda, nostalgiczna, beznadziejnie romantyczna. Liczę na to, że i w tym roku okaże się dla nas łaskawa. Słoneczna. Ułatwi mi to wiele spraw. Przebrnięcie do najbarwniejszego okresu w roku - ŚWIĄT..
Posępna, ruda, nostalgiczna, beznadziejnie romantyczna. Liczę na to, że i w tym roku okaże się dla nas łaskawa. Słoneczna. Ułatwi mi to wiele spraw. Przebrnięcie do najbarwniejszego okresu w roku - ŚWIĄT..
czwartek, 3 października 2013
Ból.
jeden
poza światem żywych
największy jaki znam
gdzieś pomiędzy
właśnie tutaj
nie w porę i poza
pojawia się to znów znika
szydzi
liczy więc do stu
wodząc na pokuszenie
malinowe oczy
tak bardzo zmęczone dłonie
gdyby zechciał zniknąć
na jedną noc na jeden dzień
proszę
jesień jeszcze młoda
poza światem żywych
największy jaki znam
gdzieś pomiędzy
właśnie tutaj
nie w porę i poza
pojawia się to znów znika
szydzi
liczy więc do stu
wodząc na pokuszenie
malinowe oczy
tak bardzo zmęczone dłonie
gdyby zechciał zniknąć
na jedną noc na jeden dzień
proszę
jesień jeszcze młoda
środa, 18 września 2013
czwartek, 12 września 2013
poniedziałek, 9 września 2013
Tak po prostu.
podziel się ze mną proszę
gwiezdnym pyłem
zupełnie inaczej niż zwykle
cicho
mieszajmy razem milion
a może więcej zwątpień
coś z niczego
i odwrotnie
zasnę
modląc się o Ciebie
o wczorajsze barwy tęczy
tak po prostu.
gwiezdnym pyłem
zupełnie inaczej niż zwykle
cicho
mieszajmy razem milion
a może więcej zwątpień
coś z niczego
i odwrotnie
zasnę
modląc się o Ciebie
o wczorajsze barwy tęczy
tak po prostu.
piątek, 6 września 2013
Listopad.
wrzesień październik listopad
minionych chwil mi szkoda
każdej z osobna i wszystkich razem
upadek za upadkiem
znikomy uśmiech malując na twarzy
byś nie zauważył
minionych chwil mi szkoda
każdej z osobna i wszystkich razem
upadek za upadkiem
znikomy uśmiech malując na twarzy
byś nie zauważył
Czwarta nad ranem.
czwarta nad ranem
urywa resztki rzęs
jakbym miała umrzeć
pośród szeptów
najcichszą ciszą
błądzę daleko
to znów znikam
w kątach wspomnień
skostniałymi rękoma
piszę listy donikąd
nadal wierząc -
świat się pomylił.
św. P. T.
Nadal tęsknię. Nadal pamiętam.
urywa resztki rzęs
jakbym miała umrzeć
pośród szeptów
najcichszą ciszą
błądzę daleko
to znów znikam
w kątach wspomnień
skostniałymi rękoma
piszę listy donikąd
nadal wierząc -
świat się pomylił.
św. P. T.
Nadal tęsknię. Nadal pamiętam.
środa, 4 września 2013
Żałuję.
kilka słodkich chwil
dziecięcych radości
dzielonych na sześć
zakopałam w pamięci
w dziecięcej pościeli
o dwa metry za dużo
nadal boli - w oczy kole
i uwiera
gdzieś pod skórą
już cię nie przytulę
żałuję.
Tęsknię bardzo. /S/
dziecięcych radości
dzielonych na sześć
zakopałam w pamięci
w dziecięcej pościeli
o dwa metry za dużo
nadal boli - w oczy kole
i uwiera
gdzieś pod skórą
już cię nie przytulę
żałuję.
Tęsknię bardzo. /S/
poniedziałek, 2 września 2013
Raz po raz.
jak łabędzie na zimę
odchodzą raz po raz
człapiąc długimi nogami
wśród srebrnych traw
w pełni nierozwiniętym
zapatrzonym w dal duszy rozumiem
gdzieś na końcu głowy
rozstawionym po kątach
zawisną wśród wspomnień
susząc się bezwstydnie
między jednym uchem a drugim
wymazując zbędności.
odchodzą raz po raz
człapiąc długimi nogami
wśród srebrnych traw
w pełni nierozwiniętym
zapatrzonym w dal duszy rozumiem
gdzieś na końcu głowy
rozstawionym po kątach
zawisną wśród wspomnień
susząc się bezwstydnie
między jednym uchem a drugim
wymazując zbędności.
niedziela, 1 września 2013
Przy butelce wina.
jesień idzie wielkimi krokami
zamiatając wszelkie strachy
pod dywan rudych myśli
tak po prostu znikając za rogiem
marszcząc brwi do nieba
winiąc wszelkie świętości
wołając o pomstę
przy butelce wina
nigdy więcej -
unosząc myśli w pustkę
w niebiosa
zasnę raz jeszcze odosobniona.
zamiatając wszelkie strachy
pod dywan rudych myśli
tak po prostu znikając za rogiem
marszcząc brwi do nieba
winiąc wszelkie świętości
wołając o pomstę
przy butelce wina
nigdy więcej -
unosząc myśli w pustkę
w niebiosa
zasnę raz jeszcze odosobniona.
Na wyłączność.
moje policzki znów się śmieją
ciesząc się słońcem
na reszcie pełnią siebie
jestem tak po prostu
zostaniesz na dłużej
zostaniesz na zawsze
widzę nas w przyszłości
za sto lat obok siebie
wszystkie jesienne tęsknoty
skąpane we łzach
kolorami przyszłych dni
cząstkami spełniających się marzeń
znów się raduję i znów
liczę minione uśmiechy
dzielę na sto mnożę przez sześć
by móc Cię mieć
na wyłączność.
ciesząc się słońcem
na reszcie pełnią siebie
jestem tak po prostu
zostaniesz na dłużej
zostaniesz na zawsze
widzę nas w przyszłości
za sto lat obok siebie
wszystkie jesienne tęsknoty
skąpane we łzach
kolorami przyszłych dni
cząstkami spełniających się marzeń
znów się raduję i znów
liczę minione uśmiechy
dzielę na sto mnożę przez sześć
by móc Cię mieć
na wyłączność.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Starczy słów.
masz mnie codziennie
bladą nagą dziewiczą
ubraną w nic
tak jak lubisz najbardziej
recytując miłość
zdanie po zdaniu
czekałam licząc myśli
zamykając w złotych klatkach
na później
wszystkie radości wiosny
starczy słów
starczy sił by opisać
jak mocno Cię pragnę
jak bardzo tęskniłam
Twoja.
bladą nagą dziewiczą
ubraną w nic
tak jak lubisz najbardziej
recytując miłość
zdanie po zdaniu
czekałam licząc myśli
zamykając w złotych klatkach
na później
wszystkie radości wiosny
starczy słów
starczy sił by opisać
jak mocno Cię pragnę
jak bardzo tęskniłam
Twoja.
niedziela, 4 sierpnia 2013
Wspomnienie Wakacji..
Sami nie wiemy kiedy nasz wspaniały urlop dobiegł końca.. Było przecudownie. Najpiękniejsze jest to, że wszystko po raz pierwszy przeżyliśmy razem. Tym razem w pięknej Turcji :) ! Jestem szczęśliwa, codziennie zakochuję się od nowa.. wszystko, co najlepsze jeszcze przed nami! Jest pięknie!
środa, 17 lipca 2013
czwartek, 4 lipca 2013
Myśli lipcowe.
Przyszedł lipiec. Czasami nie mogę uwierzyć, jak szybko mija czas. Jak szybko zmienia się życie. Jak szybko przemija. Wiele tęsknot we mnie daje o sobie znać, każdego wieczoru. Kiedy mam czas na to, by spokojnie pomyśleć. Bywa, że wolałabym go nie mieć. Może byłoby mi lżej. Tęsknię już za Kołobrzegiem. Zakochałam się w tym mieście bez pamięci. Uwielbiam to zimne, granatowe morze. Pozbawione złudzeń niebo. Moje chwile zadumy.
Ciężar codzienności przed urlopem jest niemal nie do zniesienia. Codzienne chwile w pracy, zdają się dłużyć w nieskończoność, a ludzie? Może lepiej nie mówić. Muszę uciec kolejny raz w muzykę, w obrazy. Uwielbiam ten stan. Sztaluga, cola i ja. Może jeszcze trochę happysad. I wszystko jest w porządku. Wraca do swojej małej kolorowej normy.
Moje życie z Jedynym Najwspanialszym Mężczyzną na świecie - jest piękne. Taka miłość zdarza się raz na biliard. I niech tak zostanie. Dziękuję za to, co mam. Jestem szczęśliwa!
8..
Ciężar codzienności przed urlopem jest niemal nie do zniesienia. Codzienne chwile w pracy, zdają się dłużyć w nieskończoność, a ludzie? Może lepiej nie mówić. Muszę uciec kolejny raz w muzykę, w obrazy. Uwielbiam ten stan. Sztaluga, cola i ja. Może jeszcze trochę happysad. I wszystko jest w porządku. Wraca do swojej małej kolorowej normy.
Moje życie z Jedynym Najwspanialszym Mężczyzną na świecie - jest piękne. Taka miłość zdarza się raz na biliard. I niech tak zostanie. Dziękuję za to, co mam. Jestem szczęśliwa!
8..
Budzę się.
budzę się
zwyczajną rosą opływam
w szczęście
za każdym razem
unoszę się wyżej
bezwstydnie
tańcuję w słońcu
śmieję się płaczę
prawdziwa
zmienię stan
nie raz nie dwa
sto pocałunków na godzinę
Maciejowi - Stokrotka.
zwyczajną rosą opływam
w szczęście
za każdym razem
unoszę się wyżej
bezwstydnie
tańcuję w słońcu
śmieję się płaczę
prawdziwa
zmienię stan
nie raz nie dwa
sto pocałunków na godzinę
Maciejowi - Stokrotka.
wtorek, 2 lipca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
Jesień w czerwcu.
Deszcz. Ciągle deszcz. Zewsząd deszcz. Czerwiec przyniósł nam jesień. Zimną, bezlitosną i wietrzną. Mam nadzieję, że nie potrwa długo. Najwyżej dwa dni. Dziś doskwiera mi ogromna duszność. Każdy dzień zbliża nas do wspaniałej i słonecznej Turcji.. Tik tak - 17 dni :)
niedziela, 23 czerwca 2013
Przyszło lato..
Nadeszły piękne słoneczne dni. Ciepłe letnie powiewy wiatru. Każdy dzień zbliża nas do utęsknionego wypadu za granicę.. tam, gdzie słoneczne plaże, lazurowe morze, gorące słońce! Czekamy z utęsknieniem na chwile relaksu po ciężkiej pracy. Cieszę się każdym nowym dniem, każdym promieniem słońca. Cieszę się, że nadeszło lato..
niedziela, 16 czerwca 2013
środa, 29 maja 2013
29.05.2010
żółkną lata kruszeją liście
spadając z impetem
w dłonie boże
może
rozstąpisz się raz jeszcze
między kłamstwami
o nadejście jutra poprosisz
błagalnie
zupełnie niepoprawnie
już postanowioną śmiercią
zabłyśniesz
trzeci rok z rzędu kwiląc
w pełnej świadomości niemocy
dziś nie zasnę
Św.P. A.
29.05.2010
spadając z impetem
w dłonie boże
może
rozstąpisz się raz jeszcze
między kłamstwami
o nadejście jutra poprosisz
błagalnie
zupełnie niepoprawnie
już postanowioną śmiercią
zabłyśniesz
trzeci rok z rzędu kwiląc
w pełnej świadomości niemocy
dziś nie zasnę
Św.P. A.
29.05.2010
poniedziałek, 20 maja 2013
.
Maj. Miesiąc tęsknot. Ciężki czas dla moich myśli. Trudny czas dla wspomnień.
Czasami sama sobie z nimi nie radzę. Osaczają mnie zewsząd, nie dając szansy na sen.
Kochałam tą dziecięcą naiwność i wiarę w nieśmiertelność.
Minęło. Szkoda.
Czasami sama sobie z nimi nie radzę. Osaczają mnie zewsząd, nie dając szansy na sen.
Kochałam tą dziecięcą naiwność i wiarę w nieśmiertelność.
Minęło. Szkoda.
sobota, 18 maja 2013
Z lekką nutką niepewności.
zamień się ze mną na słońca
oddam ci trochę gwiazd
mam ich całą skrzynię
zajmij moje dłonie
zajmij moje oczy
dziś jutro kiedy chcesz
zaskocz mnie proszę
koszem pełnym marzeń
z lekką nutką niepewności
Maciejowi - Stokrotka.
oddam ci trochę gwiazd
mam ich całą skrzynię
zajmij moje dłonie
zajmij moje oczy
dziś jutro kiedy chcesz
zaskocz mnie proszę
koszem pełnym marzeń
z lekką nutką niepewności
Maciejowi - Stokrotka.
Dni.
bywają chwile
że nic prócz nieba
prócz ciszy
bywają dni
że płacz tak gęsty i ciężki
jak smoła
są momenty w których
uciekam
na koniec głowy i śpię
za długo.
że nic prócz nieba
prócz ciszy
bywają dni
że płacz tak gęsty i ciężki
jak smoła
są momenty w których
uciekam
na koniec głowy i śpię
za długo.
Wróci jesień.
nachodzą mnie
wiosenne porządki miłostki nadzieje
wschody słońca tak zachłannie
czerwienieją
zerwę jeszcze raz
wszystkie liście z drzew
po nadejściu września
zejdę z księżyca
ziarna piasku w oczach bolą
uwierające krzyki
dalekosiężne niewidzialne
wróci jesień.
wiosenne porządki miłostki nadzieje
wschody słońca tak zachłannie
czerwienieją
zerwę jeszcze raz
wszystkie liście z drzew
po nadejściu września
zejdę z księżyca
ziarna piasku w oczach bolą
uwierające krzyki
dalekosiężne niewidzialne
wróci jesień.
piątek, 10 maja 2013
Tęsknię.
Najukochańszy Pies na świecie. Moja Sarinka. Odeszła do Psiego Nieba 7.05.2013. Nienawidzę tego dnia. Nienawidzę upływającego czasu. Nigdy nie zapomnę. Nie potrafię. Nie chcę.
Tęsknię. Rozstania są ciężkie.
Zobaczyć jak dzieci robią sobie zdjęcia
Widzieć jak zasypują mrówki piaskiem
Usłyszeć jak na zegara znak
z wieży nam z całego serca bije dzwon
Zobaczyć jak dzieci wysyłają w niebo bańki
Celują w nas z plastikowych pistoletów
Usłyszeć jak na zegara znak
Z wieży nam z całego serca bije dzwon
A ja gapię się w zaplute deszczem okno
I widzę jak znika rynek, znika Stare Miasto
Słyszę jak tylko dzwoni szkło o szkło
Gdzie jesteś?
Bo ja gapię się w zaplute deszczem okno
Widzę jak znika rynek, znika stare miasto
I słyszę jak tylko dzwoni szkło o szkło
Gdzie jesteś?
/Happysad/
Widzieć jak zasypują mrówki piaskiem
Usłyszeć jak na zegara znak
z wieży nam z całego serca bije dzwon
Zobaczyć jak dzieci wysyłają w niebo bańki
Celują w nas z plastikowych pistoletów
Usłyszeć jak na zegara znak
Z wieży nam z całego serca bije dzwon
A ja gapię się w zaplute deszczem okno
I widzę jak znika rynek, znika Stare Miasto
Słyszę jak tylko dzwoni szkło o szkło
Gdzie jesteś?
Bo ja gapię się w zaplute deszczem okno
Widzę jak znika rynek, znika stare miasto
I słyszę jak tylko dzwoni szkło o szkło
Gdzie jesteś?
/Happysad/
środa, 1 maja 2013
Może jeszcze mi się przyda.
piaszczystą drogą
donikąd jakby znienacka
łapać okazję
chować do słoika na później
może jeszcze mi się
przyda
ta dziecięca naiwność
schowana na złoty kluczyk
na dnie ułudy
daleko
w kącie mojej głowy.
donikąd jakby znienacka
łapać okazję
chować do słoika na później
może jeszcze mi się
przyda
ta dziecięca naiwność
schowana na złoty kluczyk
na dnie ułudy
daleko
w kącie mojej głowy.
Niemoc.
niemoc
głucha niema ślepa
wbita w ziemię - pusta
między bogiem a prawdą
kolejny rok
listów
niewypowiedzianych słów
nieskończoność dni.
głucha niema ślepa
wbita w ziemię - pusta
między bogiem a prawdą
kolejny rok
listów
niewypowiedzianych słów
nieskończoność dni.
W ciszy.
lubię witać
znienawidzone krople
deszczu
czule wpatrując się w zachody
wyczekując jutra -
po co
źle podjęte decyzje
nieodpowiednio spisane słowa
czerstwe myśli
może kiedyś uwierzę
nocą -
w ciszy.
znienawidzone krople
deszczu
czule wpatrując się w zachody
wyczekując jutra -
po co
źle podjęte decyzje
nieodpowiednio spisane słowa
czerstwe myśli
może kiedyś uwierzę
nocą -
w ciszy.
piątek, 5 kwietnia 2013
Ostatecznie.
jak na złość
skrępowana
na przekór ścierpnięta
wciąż to samo
zbyt dosłownie
trochę przesadnie
milionem pytań
bez sensu
wybierz się ze mną
na majowe świątki
czarne piątki
złote niedziele
wisisz i nie grzmisz
ostatecznie
karcąc mnie
deszczem?
skrępowana
na przekór ścierpnięta
wciąż to samo
zbyt dosłownie
trochę przesadnie
milionem pytań
bez sensu
wybierz się ze mną
na majowe świątki
czarne piątki
złote niedziele
wisisz i nie grzmisz
ostatecznie
karcąc mnie
deszczem?
Między Nami.
wylej na mnie jesień
tak mi w niej dobrze
resztką brązowego słońca
wysuszonych policzków nie żal
w falach piegów tonąc
zielenię się z zazdrości
rude małe smaczne
kasztanowe miłostki
raz za razem
bezdomną głodną ciszą
między oknami
a jednak
za górami za lasami
tam milej sypiać
poza wierszami
między nami.
tak mi w niej dobrze
resztką brązowego słońca
wysuszonych policzków nie żal
w falach piegów tonąc
zielenię się z zazdrości
rude małe smaczne
kasztanowe miłostki
raz za razem
bezdomną głodną ciszą
między oknami
a jednak
za górami za lasami
tam milej sypiać
poza wierszami
między nami.
Zwyczajnie.
kruszę każdy pomruk
niby nocny mar
bez wymówek
zwyczajnie
jedna na sto
spokojnych nocy ironio
najczęściej poisz mnie
nad ranem
gdy braknie sił
na taniec
ciążysz wczorajszym winem
karcisz nieśmiało
gwiazdkę z nieba chcę
ptaszka w złotej klatce
trochę światła w słoiku
pomarańcze
może dziś odetchnę
może się zapomnę
i zasnę w nieboskłonie
zwyczajnie.
niby nocny mar
bez wymówek
zwyczajnie
jedna na sto
spokojnych nocy ironio
najczęściej poisz mnie
nad ranem
gdy braknie sił
na taniec
ciążysz wczorajszym winem
karcisz nieśmiało
gwiazdkę z nieba chcę
ptaszka w złotej klatce
trochę światła w słoiku
pomarańcze
może dziś odetchnę
może się zapomnę
i zasnę w nieboskłonie
zwyczajnie.
wtorek, 26 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
Dzień dobry.
nie ma nie czuć
połamanych kwiatów
zapomnianych mogił
otępiały świat
zrywają się z drzew
wysuszone dawniej myśli
słodzą mi herbatę
goryczą parzą usta
ponad światem
między księżycami
gdzieś po zachodzie słońca
w rozpadzie gwiazd
zbierając się do wyjścia
upadając raz za razem
mimo wszystkich ran
dzień dobry
połamanych kwiatów
zapomnianych mogił
otępiały świat
zrywają się z drzew
wysuszone dawniej myśli
słodzą mi herbatę
goryczą parzą usta
ponad światem
między księżycami
gdzieś po zachodzie słońca
w rozpadzie gwiazd
zbierając się do wyjścia
upadając raz za razem
mimo wszystkich ran
dzień dobry
poniedziałek, 18 marca 2013
Schowam się raz jeszcze.
można się zakochać
w samotnych wieczorach
niczyich dźwiękach
bezdomnych myślach
mogłabym już zawsze
pod osłoną nocy
we wczorajszym uśmiechu
na przekór
wszystko co mogłam
wszędzie gdzie będę
schowam się raz jeszcze
uklęknę
w samotnych wieczorach
niczyich dźwiękach
bezdomnych myślach
mogłabym już zawsze
pod osłoną nocy
we wczorajszym uśmiechu
na przekór
wszystko co mogłam
wszędzie gdzie będę
schowam się raz jeszcze
uklęknę
niedziela, 17 marca 2013
Lato.
pachniesz jak wiatr
lipcowy tuż po zachodzie
gdy skóra ciepła jeszcze
od pieszczot
lipcowe spełnione moje
tysiąc metrów nad ziemią
sięgając chmur
tak po prostu
lazurowym niebem
nieskończonym ciepłem
szumem grzesznych myśli
dotykasz moich powiek
nie pozwól mi zasnąć
smakuj ze mną lato
jakby miało trwać wiecznie
na przemian
z deszczem.
- mojemu Maciejowi.
lipcowy tuż po zachodzie
gdy skóra ciepła jeszcze
od pieszczot
lipcowe spełnione moje
tysiąc metrów nad ziemią
sięgając chmur
tak po prostu
lazurowym niebem
nieskończonym ciepłem
szumem grzesznych myśli
dotykasz moich powiek
nie pozwól mi zasnąć
smakuj ze mną lato
jakby miało trwać wiecznie
na przemian
z deszczem.
- mojemu Maciejowi.
Dobrze.
na szczycie tropikalnych myśli
o wschodzie słońca
musem pomarańczowym
w moich ustach
muśnij jeszcze raz
moje wydumane ego
rzęsami spojrzeniem
szeptem
uspokoi mnie
szum morskich fal
pośród czarnych nocy
gorących spełnionych marzeń
kolejny raz
liczę się dla Ciebie
ze słowami
zostało kilka milionów chwil
wykorzystajmy je
dobrze.
- mojemu Maciejowi.
o wschodzie słońca
musem pomarańczowym
w moich ustach
muśnij jeszcze raz
moje wydumane ego
rzęsami spojrzeniem
szeptem
uspokoi mnie
szum morskich fal
pośród czarnych nocy
gorących spełnionych marzeń
kolejny raz
liczę się dla Ciebie
ze słowami
zostało kilka milionów chwil
wykorzystajmy je
dobrze.
- mojemu Maciejowi.
czwartek, 14 marca 2013
Nagle spaść.
można by tak
raz dwa trzy
kroplą deszczu
nagle spaść
niespodzianie
zupełnie naturalnie
niebiańsko
pruderyjnie
na cóż mi sen
czuwaniem
skraplam umęczone
oczy
pozostaje niewyjaśnione
cztery pięć sześć
nie ma cię
na cóż mi sen
- św.P. T .
raz dwa trzy
kroplą deszczu
nagle spaść
niespodzianie
zupełnie naturalnie
niebiańsko
pruderyjnie
na cóż mi sen
czuwaniem
skraplam umęczone
oczy
pozostaje niewyjaśnione
cztery pięć sześć
nie ma cię
na cóż mi sen
- św.P. T .
piątek, 22 lutego 2013
O jedną chwilę za dużo.
zamknięta w ciszy
nieprzejrzysta
niczyja
jeszcze jedna modlitwa
łamiące się kości
wielkie nic
grzesznym szeptaniem
o chwilę ułudy
proszę
policzę do nieskończoności
zamknę na klucz
wszystkie radości wiosny
cięższym oddechem
o jedną chwilę
za dużo.
nieprzejrzysta
niczyja
jeszcze jedna modlitwa
łamiące się kości
wielkie nic
grzesznym szeptaniem
o chwilę ułudy
proszę
policzę do nieskończoności
zamknę na klucz
wszystkie radości wiosny
cięższym oddechem
o jedną chwilę
za dużo.
bezwiednie.
nocne szepty w mojej głowie
może się zbudzę
może ci opowiem
nie jest mi żal
kolorowych jarmarków
cudów wianków na kiju
dylu dylu
dnia pewnego utonę
w samo południe
bezwiednie
samotnie.
może się zbudzę
może ci opowiem
nie jest mi żal
kolorowych jarmarków
cudów wianków na kiju
dylu dylu
dnia pewnego utonę
w samo południe
bezwiednie
samotnie.
czwartek, 21 lutego 2013
Zmarniałe krzyże.
ileż można
upijać się tęsknotą
pod osłoną nocy
kiedy latowe marzenia
dawno już za nami
połamane latawce
znienawidzone bezsilności
biczowane na co dzień
o tej samej porze
spadające gwiazdy
puste buty
na cztery spusty zamknięte
cholerne drzwi donikąd
wieje wieje wiatr
słychać tylko płacz
a zmarniałe krzyże
gapią mi się w twarz
upijać się tęsknotą
pod osłoną nocy
kiedy latowe marzenia
dawno już za nami
połamane latawce
znienawidzone bezsilności
biczowane na co dzień
o tej samej porze
spadające gwiazdy
puste buty
na cztery spusty zamknięte
cholerne drzwi donikąd
wieje wieje wiatr
słychać tylko płacz
a zmarniałe krzyże
gapią mi się w twarz
środa, 20 lutego 2013
niedziela, 10 lutego 2013
Pory Roku.
lubię być dla Ciebie
ciepłym letnim deszczem
błyszczeć -
w zieleni czerwcowych traw
ocierając się o sen
setkami głębokich westchnień
liczę uniesienia
już kolejny metr nad niebem
będę greckim słońcem
i powiewem ciepłych dni
zatańczę pośród Twoich rąk
przebierając się
w każdą porę
roku.
ciepłym letnim deszczem
błyszczeć -
w zieleni czerwcowych traw
ocierając się o sen
setkami głębokich westchnień
liczę uniesienia
już kolejny metr nad niebem
będę greckim słońcem
i powiewem ciepłych dni
zatańczę pośród Twoich rąk
przebierając się
w każdą porę
roku.
Na klucz.
liczę wszystkie pragnienia
i zamykam je na później
tak po prostu
na klucz
zaśpiewam Ci na noc
wszystkie barwy tęczy
może zechcesz się
uśmiechnąć
obudzę wszystkie chęci
tuż po wschodzie słońca
ciepłym oddechem
w środku
mojej Miłości.
i zamykam je na później
tak po prostu
na klucz
zaśpiewam Ci na noc
wszystkie barwy tęczy
może zechcesz się
uśmiechnąć
obudzę wszystkie chęci
tuż po wschodzie słońca
ciepłym oddechem
w środku
mojej Miłości.
Doczekamy się.
doczekamy się
słonecznej jesieni
pełnej kwitnących pomarańczy
zachodów słońca - namiętności
uśmiechów jak z pocztówki
spełnionych marzeń
ciepłego sierpniowego deszczu
zapiszę każde Twoje kocham
pod kuchennym stołem
krusząc lawendę
zajadając truskawki
pozazdroszczą nam
kwitnących zimą dźwięków
zza ściany śmiejących się głośno
mojej Miłości.
słonecznej jesieni
pełnej kwitnących pomarańczy
zachodów słońca - namiętności
uśmiechów jak z pocztówki
spełnionych marzeń
ciepłego sierpniowego deszczu
zapiszę każde Twoje kocham
pod kuchennym stołem
krusząc lawendę
zajadając truskawki
pozazdroszczą nam
kwitnących zimą dźwięków
zza ściany śmiejących się głośno
mojej Miłości.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Luty.
Czas ma to do siebie, że trudno za nim nadążyć. Choćbym nie wiem, jak bardzo chciała go cofnąć, zatrzymać, nie mogę. Nie da się. Jakkolwiek żałuję, chcę zmienić, naprawić, rozwiązać, nie mogę. Nie jestem Bogiem. Liczę kolejne chwile, analizuję każdy promień słońca, każde westchnienie nieba, każdą kroplę deszczu. Upatruję sens we wschodzącym słońcu, odlatujących łabędziach, powrotach wiosny. Za dużo by opisać, każdą cząstkę pojedynczego dnia, by pokazać, jak bardzo się staram. Staram przeżyć życie w pełni, tak mocno, jak to tylko możliwe. Zwracając uwagę na każdy zachód słońca, każdy nów księżyca, przydrożne krzyże, wszechogarniającą ułudę, boję się, że nie starczy mi czasu. Boję się, że nie zdążę.
Wszystkie przeszłe zdarzenia, budują we mnie ogromną miłość do życia, choć i żal jest niemały. A raczej ogromny. Czasami mam ochotę zasnąć w króliczej norze, gdzieś pod ziemią i pomyśleć, że wszystko, co najlepsze jeszcze przed nami.
Jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Ale i świadoma tego, że wszystko kiedyś się kończy. Dzisiaj wiem, czego się boję, ale nadal nie wiem, jak z tym się uporać. Jest mało spraw, których jestem w życiu pewna. Jedną z nich jest fakt, że.. luty nigdy nie będzie dobry.
Wszystkie przeszłe zdarzenia, budują we mnie ogromną miłość do życia, choć i żal jest niemały. A raczej ogromny. Czasami mam ochotę zasnąć w króliczej norze, gdzieś pod ziemią i pomyśleć, że wszystko, co najlepsze jeszcze przed nami.
Jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Ale i świadoma tego, że wszystko kiedyś się kończy. Dzisiaj wiem, czego się boję, ale nadal nie wiem, jak z tym się uporać. Jest mało spraw, których jestem w życiu pewna. Jedną z nich jest fakt, że.. luty nigdy nie będzie dobry.
sobota, 26 stycznia 2013
Milczeniem.
czarno białe - wyblakłe
wyprane w białym winie
myśli
wczorajsze
słowa
na sto dwadzieścia części
nieskazitelnych modłów
po co
raz za razem
niby po świętości
świętokradztwem
kłamstwem
skradzione nadzieje
w tłustej mgle
biję głową w mur
milczeniem
wyprane w białym winie
myśli
wczorajsze
słowa
na sto dwadzieścia części
nieskazitelnych modłów
po co
raz za razem
niby po świętości
świętokradztwem
kłamstwem
skradzione nadzieje
w tłustej mgle
biję głową w mur
milczeniem
piątek, 18 stycznia 2013
Łabędzie.
odleciały łabędzie
sczerniało
wino
z każdym oddechem słabiej
łamiąc po kolei
wszystkie nadzieje
sprytną wymianą na kłamstwa
tak bardzo
bez sensu
sczerniało
wino
z każdym oddechem słabiej
łamiąc po kolei
wszystkie nadzieje
sprytną wymianą na kłamstwa
tak bardzo
bez sensu
środa, 9 stycznia 2013
Pośród zakrętów.
pragnę choć raz
raz jedyny zasłuchać się bezpowrotnie
w tłustej czarnej nocy
spojrzeć Ci w oczy
nagle ot tak
rozgrzeszę cały świat
bluzgając bezpodstawnie a jednak
umierając na stojąco
pośród zakrętów pełnych zniczy
aniele boży stróżu mój
ty zawsze przy mnie
stój
i gwiżdż ze mną
drwiąc sobie z rozpaczy
pół żartem pół serio
tysiącem listów donikąd
Dla Św.P. T.
raz jedyny zasłuchać się bezpowrotnie
w tłustej czarnej nocy
spojrzeć Ci w oczy
nagle ot tak
rozgrzeszę cały świat
bluzgając bezpodstawnie a jednak
umierając na stojąco
pośród zakrętów pełnych zniczy
aniele boży stróżu mój
ty zawsze przy mnie
stój
i gwiżdż ze mną
drwiąc sobie z rozpaczy
pół żartem pół serio
tysiącem listów donikąd
Dla Św.P. T.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


























